„Zostały im cztery lata do możliwości trenowania z pierwszą drużyną” – Mateusz Stolarski podsumowuje ostatnie miesiące Wisły Kraków U-12

11
Marzec
2015

Autor Akademia

Kategoria Aktualności / U-12

11111

Za Wisłą Kraków U-12 bardzo udany weekend. W serii sparingów rozegranych w Sosnowcu nasi zawodnicy wygrali wszystkie pięć spotkań, w dobrym stylu pokonując takie drużyny jak SMS Łódź, AP Piotra Reissa czy Slavia Praga. Postęp tej drużyny widzimy od początku roku. – Zaczynaliśmy praktycznie od zera, początki były na pewno trudne, bo wyniki nie były zadowalające, ale teraz to nad czym w Akademii pracujemy powoli zaczyna przynosić wymierne korzyści. Nasza postawa to właśnie efekt pracy całego sztabu szkoleniowego – mówi trener Mateusz Stolarski. – Zrobiliśmy przegląd kadry, zastosowaliśmy selekcję – odeszło pięciu chłopców, na ich miejscu pojawili się nowi, którzy wyróżniali się na tle krakowskich drużyn. 

W ostatnich meczach wiślaków było widać świetne przygotowanie szybkościowe do gry. Zawodnicy w każdym meczu dominowali, utrzymywali wysokie tempo gry, a w ciągu dwóch dni rozegrali pięć spotkań po pięćdziesiąt minut. – Duży wkład w to ma praca wykonywana przez Malwinę Całkę. Dzięki odpowiedniemu przygotowaniu chłopcy są w stanie kontrolować boiskowe wydarzenia, utrzymywać się przy piłce oraz odpowiedzialnie grać w obronie. Przygotowanie motoryczne sprawia, że idąc coraz wyżej będzie im łatwiej sprostać obciążeniom, które – jak wiadomo – z wiekiem są coraz większe – tłumaczy Stolarski.

Trenera najbardziej cieszy fakt, że przez półtora roku, od kiedy trenuje swoich zawodników zaszło bardzo dużo pozytywnych zmian. Wisła U-12 od września grała z wieloma czołowymi drużynami z Polski, takimi jak Lech Poznań, Śląsk Wrocław, Raków Częstochowa czy SMS Łódź. Początkowo wyniki były średnie, ale z biegiem czasu one, jak i – co najważniejsze – sama gra zaczęły wyglądać lepiej. – Fajnie przepracowaliśmy ten czas. Myślę również, że chłopcy dojrzeli, zrozumieli, że muszą dać więcej z siebie poza samymi treningami. Razem z Malwiną rozpisaliśmy im indywidualne plany treningowe, dzięki czemu mogą pracować sami. Wiedzą, że półtorej godziny dziennie treningu to za mało, by osiągnąć na boisku sukces – mówi Stolarski. – Widać u nich tę determinację. Prosty przykład: gdy nie mogę być obecny na treningu i prowadzi go Dawid Będkowski czy Szymon Krzysztań, to mówią mi to samo: „zasuwają na każdym treningu, ich nie trzeba motywować do ciężkiej pracy”.

Będąc blisko drużyny nie da się nie zauważyć, że atmosfera w szatni jest bardzo dobra. – Mamy super szatnię. Chłopaki się lubią, spotykają, rozmawiają na różne tematy. Oczywiście nie brakuje czasami żartów, ale wszystko jest w odpowiednich proporcjach. Ja też staram się mieć z nimi otwarty kontakt. Chłopaki od razu po moim wejściu do szatni wiedzą czy trzeba być uważnym, czy można sobie pożartować. Te relacje są bardzo ważne.  Kiedy ja tu trenowałem, a nie było to tak dawno temu, nie miałem trenera z którym mogę pogadać, nie było też jakiejś mega atmosfery. Braki, które wtedy zauważyłem, staram się teraz naprawiać. Chcę sprawić, by chłopcy tutaj czuli się ważni, jechali na trening nie dlatego ponieważ trzeba, ale po to, że czerpią z tego przyjemność – mówi trener, który w latach 2000-2010 trenował w Wiśle.

Pierwszy niedzielny mecz (wygrany 1:0 z Zagłębiem Sosnowiec – rywale mieli rzut karny, który w świetnym stylu obronił Kasper Burkat) jednak zdenerwował trenera. – Dostali mocny ochrzan, z gry byłem niezadowolony, bo im nie szło, ale widać było walkę, czyli to, co też muszą opanować. Bez tego nie ma startu do seniorskiej piłki. Wtedy właśnie nie byli tą drużyną i każdy myślał, że jest indywidualnością piłkarską – mówi trener.  Uwagę zwraca znaczna poprawa komunikacji w zespole. To, co sprawiało spory problem jeszcze w listopadzie. – Zaczyna to wyglądać bardzo obiecująco. Zaczęli sobie śmiało podpowiadać, więcej rozmawiają i tutaj muszę zauważyć, że współpraca poza boiskiem przekłada się później na wydarzenia boiskowe. Po prostu walczą do upadłego całym zespołem.

Dobre wyniki zbiegły się w czasie z pojawieniem się drugiego trenera – Dawida Będkowskiego. – Staramy się, żeby zawsze było nas co najmniej dwóch. Wtedy mamy zdecydowanie inny pogląd pracy. Np. kiedy ćwiczymy jakiś fragment gry, ja zajmuję się graczami ofensywnymi, Dawid defensywnymi. Każdy osobno tłumaczy i potem łączymy to w całość, co daje większe zrozumienie poleceń – tłumaczy Stolarski. Warty podkreślenia jest też wkład Jakuba Bubetty i Miłosza Kocota w rozwój bramkarzy: – Stali się naszym dziewiątym zawodnikiem jeśli chodzi o rozgrywanie, zanotowali znaczący skok jakościowy.

Wszystko sprowadza się do tego, o czym trener wspomniał na początku: praca Akademii zaczyna przynosić efekty. Łatwo można porównać to z tym, co jeszcze było niecałe dziesięć lat temu (wtedy Stolarski został najlepszym zawodnikiem „Grabki”). – Nie mieliśmy trenerów od gimnastyki i przygotowania motorycznego. Teraz mamy oprócz tego trenerów bramkarzy! Z obiektami treningowymi też jest znacznie lepiej bo za moich czasów – jeśli mogę tak powiedzieć, nawet z tym był problem. Czasami trenowałem między drzewami na parkingu. Wszyscy chcemy mieć  coraz lepsze warunki do trenowania aby dzieci czuły się tutaj ważne – opisuje Stolarski.

Przed tym zespołem ważna impreza sportowa, jaką niewątpliwie jest Turniej im. Adama Grabki (6-7.06.), dodatkowo po raz pierwszy w historii rozegrany na boiskach trawiastych. Zawodnicy mówią już o tym w szatni? – Tak ale staram się jednak tonować ten nastrój. Nie robimy tej pracy pod „Grabkę” czy inny turniej. Oczywiście, to jest wydarzenie, które fajnie motywuje dzieci. Turniej na Wiśle, jesteśmy gospodarzem, sam zresztą pamiętam, jak czekałem na ten dzień w którym zagram tutaj, więc chłopców rozumiem. Ale my przede wszystkim nie możemy poprzestawać na zadowoleniu z osiągniętych wyników. Droga do gry w seniorskiej piłce jest bardzo długa i potrzeba wytrwałości oraz ciężkiej pracy. Im zostało już tylko cztery lata, żeby mieć możliwość trenowania z pierwszą drużyną Wisły Kraków – podsumowuje najmłodszy trener w Akademii.

Fot. z Turnieju Murapol Cup 2014 – drużyna Wisły tuż przed meczem z Celtikiem Glasgow.

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x