„Zapisujemy sobie wszystkich wyróżnionych zawodników. Mamy nadzieję, że za parę lat, któryś z tych zawodników zadebiutuje w Polsce lub zagranicą”

09
Czerwiec
2016

Autor Akademia

Kategoria Aktualności / U-10

tomasz popiela

Chciałbym, aby Wisła zaszła jak najdalej, bo mam tam wielu przyjaciół, szczególnie Rafała Wisłockiego – mówi Tomasz Popiela, koordynator Sokolika Stary Sącz, który po raz szósty raz orgniazuje turniej międzynarodowy z uznanymi w całym świecie markami, takimi jak Liverpool FC czy Juventus. Nie zabraknie też Wisły Kraków, dowodzonej przez trenerów Patryka Jałochę oraz Sebastiana Tłoka. Turniej rusza już w ten weekend!

Jak wygląda organizacja turnieju? Jak to z Pana perspektywy wygląda?
– Praktycznie tydzień po turnieju bierzemy się za przygotowanie zaproszeń na przyszły rok. Z doświadczenia wiemy, że te większe akademie trzeba zapraszać z rocznym wyprzedzeniem, żeby znaleźć jakąś lukę w terminie. Przygotowujemy materiały z turnieju, video i czekamy na odpowiedź. Jeśli chodzi o kwestię logistyczną, to sponsorów mamy praktycznie tych samych od sześciu lat. Budżet mamy przygotowany na około sześć miesięcy przed turniejem i wiemy na co możemy sobie pozwolić.

Rozumiem, że po turnieju podsumowujecie sobie wszystko. Z czego jest pan najbardziej zadowolony z ostatnich edycji?
– Najlepszym podsumowaniem jest to, że wszystkie drużyny w Polsce chcą grać w Sokoliku. Mamy masę zgłoszeń, nie tylko od największych akademii, ale również od mniejszych klubów. Robimy dwa turnieje eliminacyjne, aby mniejsze zespoły również miały okazję się zmierzyć. Turniej jest wysoko oceniany, bo nie jest robiony komercyjnie. Stary Sącz jest małym miasteczkiem, w którym jest wielu wolontariuszy, którzy chcą pomóc. Jesteśmy przygotowani, żeby zrobić live na cały świat, gramy hymny narodowe drużyn, mamy profesjonalnie przygotowaną nawierzchnię. Do tego warto dodać najlepsze nagrody, bo każdy zawodnik dostaje pamiątkęrzeczową. Główną nagrodą w turnieju jest weekendowy pobyt w hotelu. W tym roku dla najlepszego zawodnika mamy zaproszenie na obóz Polish Soccer Skills o wartości dwóch tysięcy złotych. To nas wyróżnia, wyrobiliśmy sobie opinię jednego z najlepszych turniejów w Polsce, a mamy nawet głosy, że nawet w Europie.

Drużyny są bardzo pomieszane, z jednej strony Juventus i Liverpool, a z drugiej AP Krzeszowice i Grunwald Budziwój.
– Mamy taką formułę, że nie chcemy się zamykać tylko na gwiazdy. Dla nas szkieletem turnieju są dwie-trzy wielkie marki, dużo klubów zagranicznych, najlepsze akademie w Polsce oraz danie szansy kilku mniejszym zespołom, aby miały okazję spotkać się z takimi markami.

Patronat nad turniejem ma PZPN. Można spodziewać się jakichś atrakcji?
– W tym roku po raz pierwszy otrzymaliśmy patronat PZPN. Wierzę, że turniej jest naprawdę markowy, dostaliśmy masę gadżetów z logiem Polskiego Związku Piłki Nożnej, dostaliśmy koszulkę meczową. Co roku mamy licytacje gadżetów, które przywożą nam drużyny. W zeszłym roku zbieraliśmy pieniądze na chorą dziewczynkę, zebraliśmy dosyć pokaźną kwotę, a w tym roku gromadzimy pieniądze na biedne dzieci ze Starego Sącza w porozumieniu z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej, aby pierwszy raz wysłać je na wakacyjną kolonię.

Ile osób bierze udział w organizacji i jak wygląda struktura organizacji?
– Żeby była orkiestra, to musi być dyrygent, a sam dyrygent bez orkiestry nic nie zrobi. Staram się zajmować zaproszeniami, doborem drużyn, zorganizowaniem sponsorów. Bardzo dużo pomaga prezes MKS Sokół Stary Sącz, który jest organizatorem turnieju. 5-10 osób, również trenerzy zajmują się logistyką, wynikami. Przygotowanie takiego turnieju to rok pracy.

Rozumiem, że jest to takie święto Sokolika, przez co zaangażowani są wszyscy pracownicy klubu oraz starsi zawodnicy.
– Dokładnie, w organizacji pomagają trampkarze, juniorzy oraz mieszkańcy, którzy koszą trawę, wieszają bandy reklamowe, roznoszą wodę. Warto przyjść i zobaczyć jak to wygląda. Później ludzie z całej Polski dzwonią i pytają jak zrobić taki turniej.

Jak to jest zaprosić takie drużyny jak Liverpool czy Juventus? Wystarczy wysłać maila czy trzeba ich jakoś specjalnie udobruchać?
– Jeżeli chodzi o Liverpool, to wysłaliśmy im informacje o turnieju, później w marcu przyjechał do nas ich przedstawiciel, którego odbieraliśmy z Balic. Zobaczył całą infrastrukturę, zapoznał się z miejscami noclegowymi i po dwóch tygodniach dostaliśmy odpowiedź, że bardzo im się podoba, zarówno obsada jak i warunki i są chętni do przyjazdu. Z kolei z Juventus jest taką historią, że pracujemy z firmą Splendor, która pomogła nam załatwić przyjazd Włochów. Było więcej drużyn, jak Sporting Lizbona czy Bayer Leverkusen, które same chciały przyjechać, jednak niestety nie było już miejsc.

To chyba cieszy, że takie kluby się zgłaszają?
– Z doświadczenia widzę, że musi być wysoki poziom oraz duże zróżnicowanie jeśli chodzi o kraje. To przyciąga największe kluby.

Uważa Pan, że taki turniej jest również możliwością do lepszego rozwoju naszych zawodników?
– Każdy dyrektor sportowy w Polsce stawia sobie za cel, aby dzieci w akademiach się rozwijały. Sokolik różni się od innych turniejów. Tutaj poziom jest bardzo wysoki, nie jest tak, że dwie drużyny grają, a reszta się tylko broni. Dajemy trenerom możliwość rywalizowania z najlepszymi. Przez dwa dni rozgrywa się u nas ponad 200 spotkań na najwyższym poziomie. Na pewno doświadczenie z takiego turnieju skutkuje. Zapisujemy sobie wszystkich wyróżnionych zawodników. Mamy nadzieję, że za parę lat, któryś z tych zawodników zadebiutuje w Polsce lub zagranicą.

Kogo Pan upatruje w gronie faworytów?
– Trudno powiedzieć. Rok temu Nottigham Forrest grali u nas najpiękniejszą piłkę, a zajęli dopiero ósme miejsce. Drużyny z zachodu nie są nastawione na wynik, tylko na grę i rozwój. W gronie faworytów zaliczyłbym Spartę Praga, Trenin, Juventus, Dynamo Kijów i Karpaty. Do tego również bardzo dobrą ekipą jest Escola Varsovia. Chciałbym, aby czarnym koniem była Sandecja Nowy Sącz, ponieważ ma bardzo mocny rocznik. Chciałbym, aby Wisła zaszła jak najdalej, bo mam tam wielu przyjaciół, szczególnie Rafała Wisłockiego.

Jedna drużyna jest z Ameryki. Jakaś historia się z tym wiąże?
– Okazało się, że Jacek Pączak (były zawodnik Sandecji), wyjechał do Stanów, założył polską szkółkę, która działa bardzo sprawnie. Wysłałem zaproszenie i nie musiał czekać długo, bo po dwóch godzinach miałem odpowiedź. Jest to dla nich daleki wyjazd, ale myślę, że jest warto.

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x