Wywiady po wygranym dwumeczu z Lechem – trener Dariusz Marzec i kapitan Przemysław Lech

21
Czerwiec
2014

Autor Akademia

Kategoria U-17

ST1_0041

Rozmowa z trenerem Dariuszem Marcem:
– Gratuluje awansu, to wielki sukces. Na początku sezonu spodziewał się Pan, że możecie zajść tak daleko?
Cel był jasny na początku sezonu, dostać się do nowej formuły Centralnej Ligi Juniorów. Robiliśmy wszystko, żeby to osiągnąć i udało nam się to zrealizować.
– Mówił Pan po pierwszym meczu, że 5-1 to dobra zaliczka. Ciężko było utrzymać koncentracje w młodym zespole, jeśli drugi mecz miał być tylko formalnością?
Powiem tak, zdawaliśmy sobie sprawę, że ten mecz będzie ciężki. Spodziewaliśmy się tego co spotkało nas tutaj. Koncentracja była od pierwszej minuty. Już wychodząc czy wczoraj na oprawie, rozmowy z chłopakami, cały czas wiedzieliśmy z czym się spotkamy. Wiedzieliśmy, że będzie to ciężki mecz i dzięki temu dzisiaj osiągnęliśmy wynik, który chcieliśmy osiągnąć, czyli awans do finału Mistrzostw Polski.
– Lech przed meczem opowiadał, że rzuci się na Wisłę od pierwszej minuty, a początek należał do Wisły, to goście mogli szybko zdobyć bramkę i zakończyć dwumecz.
Takie było nasze założenie, żebyśmy pierwsi strzelili bramkę, żeby prowadzić, wygrywać i to nam się udało. Później mecz się robi łatwiejszy.
– Zmiana w pierwszej połowie Grzegorza Gulczyńskiego była wymuszona urazem czy zmianą taktyczną? Przypominam sobie mecz z Zagłębiem w Lubinie, to zdjął Pan Kubę Mordeca i to przyniosło efekt.
Dokładnie to samo było dzisiaj. Widać było, że Grzesiek biega ciężko. Widocznie tamte mecze go bardzo dużo kosztowały. Biegał ciężko, momentami nie nadążał. W związku z powyższym ja szybko reaguje, moja decyzja była natychmiastowa. Przesunięcie w miejsce Grześka Kuczaka, a do nich świeżego zawodnika, który bardziej pomoże drużynie.
– Tomasz Zając jest w niesamowitym gazie, czy myśli Pan, że jak zakończy się już sezon juniorów i on zacznie trenować z trenerem Smudą to przebije się do pierwszego strzału i będzie dostawał więcej szans?
Wydaje mi się, że na to zasługuje. Będę się bardzo cieszył, wierzę w tego chłopaka i życzę mu jak najlepiej.
– Na którego z rywali chciałby Pan wpaść w finale? (Rozmowa przed zakończeniem drugiego półfinału – red.)
Teraz to już nie jest istotne dla mnie. Dla nas jest to obojętne, chcemy osiągnąć w tym roku mistrzostwo, już o tym mówimy od trzech meczów. Zrobiliśmy kolejny krok. Jedno jest niepokojące, że w finale nie zagra Piotrek Żemło. Dwóch zawodników będzie pauzować przez kartki.
– W oczach ekspertów nie byliście już faworytem w ćwierćfinale, ale Zagłębie wypunktowaliście, Lecha spokojnie ograliście. Wyrastacie na czarnego konia tych rozgrywek.
Po meczu z Zagłębiem znajomy przeczytał mi artykuł, że faworyt przegrał z Wisłą Kraków, czyli dowiedziałem się wtedy, że wyeliminowaliśmy faworyta. Przed meczem z Lechem jeden z dziennikarzy zadzwonił do mnie i powiedział „jutro gracie z Lechem Poznań, faworytem do zdobycia mistrzostwa. Ja odpowiedział krótko „myślałem, że to my jesteśmy faworytem”.

 

Rozmowa z kapitanem drużyny, Przemysławem Lechem:

– Gratuluję sukcesu, niewątpliwie awans do finału jest czymś wielkim. Spodziewaliście się tego, że się uda, gdy zaczynaliście rozgrywki?
Zaczynaliśmy rozgrywki z nastawieniem, że możemy zdobyć mistrzostwo, mamy silną ekipę, bardzo zgraną. W każdym meczu o to walczyliśmy no i jak widać udało się już awansować do finału, a finał rządzi się swoimi prawami i mamy nadzieję go wygrać.
– Po pierwszym meczu, w którym zdemolowaliście Lecha, spodziewałeś się, że ten mecz będzie tak wyglądał?
Szczerze mówiąc Lech w obu meczach postawił nam bardzo duże wymagania, ponieważ mają fajny zespół, młodszy, ale fajnie grają. Był to bardzo ciężki mecz, ale stanęliśmy na wysokości zadania. Jestem z naszego zespołu bardzo dumny.
– Czy w którymś momencie tego dwumeczu czułeś, że to się wymyka z rąk? W Krakowie zaczęliście bardzo dobrze, potem strata bramki i karny. Może tutaj był taki moment?
Nie było zwątpienia, natomiast wkradł się taki strach w nasze poczynania. Aczkolwiek pięć, dziesięć minut i wszystko wróciło do normy, pod naszą kontrolę i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni. Tutaj mecz był bardzo ambitny i ciężki, ale panowaliśmy na boisku.
– Jako kapitan musiałeś któregoś z kolegów stawiać do pionu?
Zdarzały się wyjątki, ale cała drużyna była zmotywowana i przygotowana mentalnie na ten mecz.
Z kim wolisz grać w finale? (rozmowa odbyła się przed drugim półfinałem – red.)
Myślę, że mecz z Cracovią byłby świetną rzeczą w finale, ale chętnie bym zagrał z Pogonią.

Rozmawiał Mateusz Kostecki

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x