Wychowanek zmienił pozycję i jest chwalony

07
Listopad
2016

Autor Akademia

Kategoria Aktualności

5

Po raz pierwszy od dawna Alan Uryga zagrał dwa mecze z rzędu i deklaruje, że na dzień dzisiejszy czuje się środkowym obrońcą. – Bycie stoperem bardzo mi odpowiada i czuję, że mogę dać więcej drużynie właśnie w linii defensywy – mówi. Dla wychowanka Białej Gwiazdy były to pierwsze występy od sierpniowego meczu ze Śląskiem Wrocław.

Biała Gwiazda kontynuuje dobrą passę i nie przegrywa już od siemiu meczów ligowych, a dziewięciu licząc rozgrywki pucharowe. Swoje w tych spotkaniach dołożył Alan Uryga, który wskoczył do składu w Lubinie, gdzie Wisła z Zagłębiem zremisowała, a potem zagrał w wygranym meczu z Górnikiem Łęczna.

Alan po długiej nieobecności w zespole spisał się dobrze. W parze z Maćkiem Sadlokiem nie uniknęli błędów, ale oceniam naprawdę pozytywnie grę Alana. I chciałbym gdzieś na jego przykładzie przekazać innym zawodnikom, którzy czekają na swoją szansę, jak to trzeba wykorzystywać. To był dobry mecz w jego wykonaniu. Powiedziałbym że patrząc jak na obrońcę, to nie popełnił rażącego błędu. Wypełnił swoje obowiązki bardzo dobrze – mówił o zeszłotygodniowym występie Urygi w Lubinie trener Dariusz Wdowczyk. Choć jeszcze przed tym meczem zastanawiał się czy nie wystawić go, ale zamiast pauzującego za kartki Krzysztofa Mączyński, w linii pomocy. Miejsce było jedno, chętnych trzech. Oprócz wychowanka pod uwagę byli brani Tomasz Cywka i Peter Brlek. Ostatecznie zagrał Chorwat, strzelił bramkę i ogólnie spisał się dobrze.

Jednak miejsce znalazło się też dla Urygi, który w ostatniej chwili zastąpił Arkadiusza Głowackiego i Richarda Guzmicsa. Doświadczenie stoperzy z powodu urazów nie pojechali na mecz z Zagłębiem. Uryga musiał więc wejść w „duże buty”. – Często sztab szkoleniowy czy starsi zawodnicy mówią mi, żeby grając na pozycji stopera nie zwracać uwagi na różnicę wieku, czy hierarchię w zespole, tylko robić to, co do środkowego obrońcy należy – dyrygować drużyną. Mam nadzieje, że mimo iż na początku była leciutka trema to kilka podpowiedzi pomogło dziś chłopakom – mówił po spotkaniu, które Wisła zremisowała 2:2. Dodał też, że zdaje sobie sprawę, że Guzmics i Głowacki to podstawowi obrońcy, ale ma nadzieję, że dzięki temu występowi zrobił kroczek w kierunku pierwszego składu.

Przed ostatnim meczem Węgier wrócił do zdrowia i składu, ale obok niego znalazło się miejsce również dla Urygi. Trener Wdowczyk miał kilka wariantów – mógł zostawić w środku Macieja Sadloka, a na lewej obronie postawić na Rafała Pietrzak bądź Adama Mójtę. Zdecydował jednak, że reprezentant Polski wróci na swoją nominalną pozycję. Wisła zaczęła mecz z Górnikiem Łęczna ofensywnie i wydawało się, że obrońcy będą mieli mało roboty. Jednak tuż przed przerwą goście strzelili bramkę kontaktową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Na pewno można mieć pretensje do wiślaków o zachowanie przy tej sytuacji. – Mamy z tym problem, bo i z Zagłębiem straciliśmy bramkę w dość łatwy sposób, kiedy Denis zgubił krycie i zawodnik doszedł do czystej pozycji. I dziś było tak samo, kiedy z piątego metra Danielewicz wpakował nam bramkę, praktycznie bez krycia. Coś trzeba z tym zrobić. Mamy przydzielonych zawodników, a mimo wszystko gdzieś to się burzy. Może to ten wynik, bo tak samo było z Zagłębiem, gdzie też prowadziliśmy. Dziś było 2:0 i może tracimy przez to koncentrację, bo czujemy się swobodnie? Prowadzimy grę, prowadzimy w meczu i może to jest przyczyną. Musimy nad tym pracować, bo to duży mankament – mówił po meczu pytany o tę bramkę.

Pytany był też o drugą, ponieważ po części ją sprokurował. W polu karnym do strzału składał się Javi Hernandez, ale w kontakcie z Urygą Hiszpan upadł. Dla większości – twarde starcie, dla sędziego – faul. Według większości zdań przewinienia nie było, to samo po meczu mówił Uryga. – Moje odczucie jest takie, że go nie było. Z tego co rozmawiałem z ludźmi, którzy oglądali mecz w telewizji, to wszyscy mówili, że nie powinno go być, ale najważniejsze jest to, że udało nam się wygrać, bo gdyby ten karny miał decydować o stracie punktów to byłoby gorzej. Kontrowersyjny karny nie powinien zamazać jakiegoś tam obrazu ogólnej gry – przyznał. Chwilę później hattricka skompletował Rafał Boguski i Wisła ostatecznie wygrała 3:2.

Teraz przed wiślakiem zgrupowanie reprezentacji młodzieżowej i towarzyski mecz z Niemcami, który odbędzie się 15 listopada w Tychach. Następnie – końcówka rundy jesiennej i mecze, które mogą wywindować Wisłę do TOP8. Oby z Alanem w składzie!

źródło wypowiedzi: wisla.krakow.pl

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x