Wisłocki: „Oglądając te mecze uśmiech sam pojawiał się na twarzy”

07
Marzec
2017

Autor Akademia

Kategoria Aktualności / U-10 / U-11 / U-13 / U-14 / U-15 / U-17

BAZ03052017-5384

Pierwszy mecz rozegrali w czwartek, a ostatni w niedzielę. Przez ostatnie dni sześć roczników Wisły Kraków mierzyło się z rówieśnikami Zagłębia Lubin. Wszystkie mecze obejrzał Dyrektor Akademii Rafał Wisłocki, który podzielił się wrażeniami z tych spotkań.

Obejrzałeś wszystkie weekendowe mecze Wisły Kraków z Zagłębiem Lubin. Wiadomo, goście – co też przyznają – należą do ścisłego topu w Polsce. My staramy się do tego poziomu dążyć. Każdy ma swoją filozofię, więc można powiedzieć, że to było spotkanie dwóch różnych dróg, którymi można podążać?
– Skupiamy się na tym, żeby w Wiśle grali najlepsi w Małopolsce i na Podkarpaciu. Budujemy zespoły w oparciu o zawodników, którzy trafiają do naboru. W trakcie kolejnych lat szkolenia, środowisko, które tworzymy jest uzupełniane o najlepszych z Krakowa i jego okolic. W miarę upływu czasu sięgamy coraz dalej, z klubów, które są znacznie oddalone. Wiadomo, że Zagłębie ma inne możliwości, łatwiej mu ściągać zawodników z całej Polski, szczególnie tej południowej, również z naszego województwa. Są przykłady, w których próbowano ściągać zawodników z naszego klubu, na szczęście w ostatnim czasie swoją postawą, budowaniem fundamentów jako Akademia, udowodniliśmy, że warto zostać w Wiśle. Te mecze tylko potwierdziły, że mimo różnic finansowo oraz infrastrukturalnych jesteśmy w stanie wychodzić z nich zwycięsko.

2000: Zagłebie Lubin lepsze od Wisły

Patrząc na wyniki – w U17 była delikatna przepaść, od U15 do U13 bardzo wyrównany poziom, a z kolei w tych młodszych rocznikach nasza dominacja. Można tutaj szukać jakichś analogii?
– Znaczącym było to, że w przypadku rocznika 2000 spora grupa zawodników, która jesienią występowała pod wodzą trenera Goncalo Feio, trafiła do drużyny występującej w Centralnej Lidze Juniorów. Byli to zawodnicy, którzy mieli największy wpływ na postawę drużyny. Te zmiany mają zadanie wykreowanie nowych wiodących postaci w tym zespole. To musi trochę potrwać i wiadomo, że ci zawodnicy nowi, którzy mają być liderami nie byli w takim stopniu przygotowani, żeby zmierzyć się z tak mocnym rywalem. Myślę, że gdyby grał zespół, który w grudniu zmierzył się z Ruchem Chorzów (Wisła wygrała to spotkanie 5:0 – przyp. red.), a przypomnę, że Niebiescy zagrają wiosną w makoregionalnej lidze, to obraz meczu byłby inny. Natomiast uważam, że były dobre momenty, a najważniejsze wydarzenia miały miejsce w końcówce meczu, kiedy nastąpiło sporo zmian, a nasi zawodnicy odczuwali też weekendowe mecze we Lwowie. Pozostałe spotkania miały wyrównany przebieg, wręcz w pierwszych częściach mieliśmy przewagę, częściej piłkę w posiadaniu i kreowaliśmy sytuacje. Roczniki 2002, 2003 i 2004 obejmowały prowadzenie, końcówki były bardziej dla Zagłebia. Pewnie wynikało to też z tego, że mają bardziej rozwiniętych fizycznie, to było widać gołym okiem. My skupiamy się przede wszystkim na tym, żeby zawodnik był dobry koordynacyjnie, z wysokim potencjałem motorycznym i przede wszystkim dobrze przygotowany piłkarsko.

2002: Wiślacy lepsi od wicemistrzów Polski

Jak odbierać rywalizację w rocznikach 2006 i 2007? Wyników, zgodnie z naszą filozofią nie podajemy, ale chyba nic złego przyznać, że w obu pojedynkach Wisła była zdecydowanie lepsza.
– Oglądając te mecze uśmiech sam pojawiał się na twarzy, bo jakość piłkarska naszych zawodników cieszyła. Praca trenerów, którzy w odpowiedni sposób dobierają potencjały zawodników oraz kreują i ta praca znalazła odwzwierciedlenie. Świetna konstrukcja gry oraz umiejętności indywidualne, które decydowały o przebiegu meczów. No i takie olbrzymie indywidualności w jednym i drugim roczniku, które kontrolowały mecze, nadając im odpowiedni ton.

2003: Zagłębie lepsze w końcówce

Oba kluby testowały zawodników w tych meczach, przy czym w Zagłębiu kilku z nich nie musiało daleko przyjeżdżać. Byli z Krakowa.
– Taka jest polityka akademii, która może sobie pozwolić bardzo dużą liczbę zawodników w bursie. Nasze możliwości znacząco się różną, dlatego procent udziału zawodników spoza obrębu 50 kilometrów od naszego centrum treningowego może być znacząco niższy niż u Miedziowych. Traktujemy to w inny sposób, wobec czego my będziemy koncentrowali się, żeby z Białą Gwiazdą grali najlepsi chłopcy z południowo-wschodniej Polski.

2004: „Po strzeleniu bramki powinniśmy kontrolować mecz, niestety tak nie było”

Polityka polityką, ale czy te osoby nie powinny grać w Wiśle? Nie jest logiczna przecież zależność – im więcej zdolnych zawodników w Wiśle, tym mocniejsze województwo, co przekłada się na poziom innych drużyn? Nie żal, że nie czyni się wszystkiego, żeby tak było?
– Zależałoby nam na tym, żeby pozyskiwać tych zawodników. Każdy z tych chłopaków, który grał w Lubinie jest pod naszą obserwacją. Chcielibyśmy, żeby grali oni w Wiśle. O tym już zadecydują rodzice, którzy ocenią czy w Akademii Wisły dobrze się dzieje. Ale myślę też, że kluby decydują często czy dany zawodnik może reprezentować barwy Białej Gwiazdy, czy też zabraniają tego. Naszym celem jest być klubem wspierającym rozwój całego regionu. Chcielibyśmy, żeby zawodnicy Wisły stanowili o sile kadry Małopolski.

Analizując wszystkie roczniki. Róznimy się na pewno od Zagłębia. Czy da się dostrzec podobny sposób gry?
– Jesteśmy w takim okresie treningowym, że na pewno zależało nam na odpowiednim sposobie pracować w defensywie. Były szczegółowe założenia, jeśli chodzi o zachowania, gdy piłki nie mamy i na tym się skupialiśmy. Było widać konstruowanie gry, jesteśmy zadowoleni z tego jak drużyny zachowywały się po przejęciu piłki w środkowej strefie, to było dla nas istotne. Dwa gole dla rocznika 2002 padły po przejęciach i szybkich akcjach skrzydłem. Podobnie wyglądało to w meczu rocznika 2004. Tam po przechwycie piłki i podaniu w pole karne zawodnik był faulowany. Zawodnicy Wisły i Zagłębia pokazali wysokie umiejętności indywidualne i wydaje mi się, że z tej perspektywy te mecze stałe na wysokim poziomie. Tempo było na wysokim poziomie, życzylibyśmy sobie, żebyśmy grali tak co weekend.

Najbliższy weekend również zapowiada się ciekawie.
– Będziemy mieli kolejną okazję zmierzyć się z drużyną ze słynnej grupy BIG6. Przyjeżdża do nas Jagiellonia w rocznikach 2003 i 2004. Zagramy też ze Śląskiem Wrocław czy Karpatami Lwów. Niedługo też rusza liga. Zależy nam na tym, żeby do każdego meczu nasi zawodnicy podchodzili zgodnie z filozofią sportu, bo każdy chce wygrywać i chyba nie ma zawodnika, który nie chciałby wygrać. Będziemy dawać szanse zawodnikom młodszym w starszych kategoriach, żeby sprawdzić w nowym środowisku jak najwięcej osób. Liczymy na to, że w każdej grupie zostaną rozwinięte umiejętności indywidualne zawodników. Chcielibyśmy, żeby procent sukcesów był bliski ideału, ale najważniejsze będą aspekty szkoleniowe.

Rozmawiał Piotr Truchlewski

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x