Wiślacy opowiadają o Adamie Grabce i turnieju jego imienia

23
Czerwiec
2016

Autor Akademia

Kategoria Aktualności / U-12

IMG_1290

Już jutro rozpoczyna się 29. edycja jednego z największych i najstarszych turniejów młodzieżowych w Polsce. W Krakowie zmierzy się szesnaście drużyn z Polski i zagranicy. „Grabka” co roku gromadziła nazwiska, które po latach stały się głośne. Zapytaliśmy się Tomasza Musiała, Alana Urygi i Pawła Stolarskiego, jak wspominają ten turniej, a Antoniego Szymanowskiego o samego trenera Grabkę.

29. Turniej o Puchar Adama Grabki już w ten weekend!

Tomasz Musiał, król strzelców Grabki z 1992 roku:Nie ma niczego piękniejszego. Pamiętam nasze mecze na głównym stadionie, gdzie występowaliśmy dwie-trzy godziny przed pierwszą drużyną, w latach dziewięćdziesiątych. Pod koniec zawsze robiliśmy rundę honorową wokół stadionu, kibice już wtedy gromadzili się na trybunach. Przeżycie dla nas niesamowite. I jest to z pewnością pamiątka na całe życie.

Alan Uryga, król strzelców Grabki z 2004 roku:Zdawaliśmy sobie sprawę, że jest to wielkie wydarzenie. „Grabka” to największy turniej jaki organizuje Wisła. Byliśmy gospodarzami, więc ciążyły nad nami pewne wymagania, ale każdy z nas w napięciu czekał na tę rywalizację. Wiedzieliśmy, że będzie to wielka sprawa i byliśmy przepełnieni pozytywnymi emocjami. Im bliżej turnieju, tym emocje większe.

Antoni Szymanowski, wychowanek Adama Grabki, wielokrotny reprezentant reprezentacji Polski:Na treningach zawsze była fajna atmosfera, zdrowa rywalizacja, a trener Grabka czuwał, żebyśmy nie poroznosili się na boisku. Jak tamte czasy wspominam, to było dużo zaciekłości z naszej strony w stosunku do siebie. Ale, podkreślam, tylko i wyłącznie na boisku, bo poza nim byliśmy kolegami. Stanowiliśmy wzór dla innych, nie było żadnych antagonizmów międzyklubowych, absolutnie nas nigdy nie wychowywało w nienawiści do konkurencji. Dawano nam wyraźne wskazówki, żeby rywalizować, tylko i wyłącznie, na boisku, a poza nim przynależność klubowa nie powinna mieć żadnego znaczenia. Nie robiliśmy żadnego muru, nas tak w Wiśle wychowano. I na to trener Grabka zwracał szczególną uwagę. To było bardzo istotne.

Paweł Stolarski, dwukrotny uczestnik turnieju: w 2007 i 2008 roku: – Wydaje mi się, że dla dzieci będzie to jeszcze większe przeżycie. Grać na stadionie Wisły nie jest dane każdemu. Po drugie turniej dzięki temu będzie jeszcze ciekawszy. Pod tym względem jak najbardziej uważam to za spory plus. Ja osobiście bardzo lubiłem grać w hali, to był fajny klimat pomimo tego, że hala ma swoje lata. Zawsze przychodziło sporo ludzi, wywieszali różne oprawy. Jak się było młodszym to było duże przeżycie, pierwsza gra przed taką publicznością. Jak teraz sobie o tym myślę, to chciałbym zagrać w tym turnieju jeszcze raz.

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x