Sukces koszykarek sukcesem Agnieszki Cyran

16
Maj
2016

Autor Akademia

Kategoria Aktualności

Sukces koszykarek, sukcesem Agnieszki Cyran

Wracamy jeszcze na chwilę do ostatniego sukcesu Wisły Can-Pack Kraków. Zawodniczki Wisły we wspaniałym stylu obroniły tytuł Mistrza Polski, wygrywając w finale z Artego Bydgoszcz 3:0. Cegiełkę do tego sukcesu dołożyła Agnieszka Cyran, fizjoterapeuta Akademii, która przez cały sezon przygotowywała również koszykarki.

Cyran do sukcesów może doliczyć mistrzostwa Polski koszykówki kobiet, futsalu mężczyzn oraz mistrzostwo Polski juniorów zdobyte w 2014 roku. – To jest ciężkie pytanie, bo nie wątpliwie każde mistrzostwo ma jakiś swój smak. Jeżeli chodzi o mistrzostwa koszykarek to ostatnie cenię sobie bardziej, ponieważ pracowałam na nie cały sezon. Na pewno każde wiąże się z jakimiś wspomnieniami – mówi Cyran. Koszykarki doszły do finału po pięciu meczach rywalizacji ze Ślęzą Wrocław i w starciach z Artego Bydgoszcz nie należały do faworytek. – Na pewno pozytywne chciałyśmy wygrać jeden mecz wyjazdowy bo wracając do Krakowa z 0:2 ciężko było myśleć o jakimś sukcesie. Dziewczyny dały jednak radę wygrać to w trzech meczach. Dlatego też tegoroczne finały są szczególne – dodaje.

Na co dzień pani Agnieszka pracuje w swoim gabinecie przy Reymonta, gdzie przyjmuje zawodników Akademii. Na brak pracy nie może narzekać. – Najwięcej jej jest zawsze po weekendzie, wtedy potrafi przyjść nawet do 15 osób z problemami bieżącymi. Są też osoby z poważniejszymi urazami, którym trzeba poświęcić więcej czasu – tłumaczy swoją pracę. Dodaje, że najczęściej chodzi o masaż i drobna stłuczenia, skręcenia czy też spięcia mięśniowe.

Praca z koszykarkami? – Zaczynała się przeważnie po kolacji. Trzeba postawić zespół na nogi. Szło się spać o 1-2, ale taka praca. Szczególnie, że graliśmy wąskim składem, więc robiliśmy z Jackiem Wilczyńskim wszystko co w naszych rękach – mówi. Na fizjoterapeutach ciążyła spora presja ponieważ z każdym kolejnym meczem Wisła Can-Pack traciła zawodników. Do finałów przystępowała z siedmiosobową kadrą. – Jak tylko pojawiały się drobne urazy to działaliśmy od razu, nie można było pozwolić sobie na grę z niedoleczonym urazem – dodaje.

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x