Skillbox. To tutaj zaczyna się piłka nożna w Akademii

08
Luty
2017

Autor Akademia

Kategoria Aktualności / Grupa naborowa / U-7

turniej na wiślezzz, fot. B

Skillbox. Mała salka o wymiarach 30 na 20 metrów od poniedziałku do czwartku wypełnia się siedmiolatkami, którzy marzą o byciu piłkarzem. Najlepiej Wisły Kraków, w końcu z nią mają najwięcej do czynienia od małego. Jak wyglądają początki w Akademii Wisły? Zajrzeliśmy na trening grupy naborowej (rocznik 2010).

Droga do bycia profesjonalnym piłkarzem jest długa i kręta. W Akademii Piłkarskiej Wisła Kraków obecnie trenuje 54 chłopców z rocznika 2010. Są oni podzieleni na cztery kilkunastoosobowe grupy, które trenują dwa razy w tygodniu. Patronami tych grup są piłkarze, którzy wychowali się w Wiśle: Patryk Małecki, Jakub Bartosz, Alan Uryga i Krzysztof Mączyński. Na wyobraźnię działać może szczególnie przykład tego ostatniego, który swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiał przy Reymonta i choć zdążył zagrać nawet w Chinach to teraz jest ważną postacią Białej Gwiazdy.

Chłopców staramy się przede wszystkim zarazić pasją do Wisły Kraków. Wiadomo, że nie wszyscy będą piłkarzami, jednak jeżeli będą nowym pokoleniem kibiców tego klubu to już będzie bardzo fajnie – mówi Gerald Imiolek, jeden z trenerów grupy naborowej. Zwraca uwagę, że dla zawodników w tym wieku treningi muszą być atrakcyjne. – Ćwiczymy podstawowe elementy piłkarskie: strzały, podania, zwody. Pracujemy też nad rozwojem elementów motorycznych czy taktycznych poprzez grę 1 na 1 czy współpracę w parach. I co najważniejsze: dużo strzałów na bramkę. Dzieciaki uwielbiają strzelać gole – dodaje.

fot. B

Każda grupa liczy maksymalnie 14 zawodników, co sprawia, że komfort pracy na treningu jest duży. – Pozwala to skupić się na każdym zawodniku. Chcemy rozwijać tych chłopców nie jako zespół, lecz jednostki. Żeby w przyszłości stanowili o sile starszych roczników – mówi. I dodaje, że świadomość, że trenują w takim klubie ma spory wpływ na ich motywację. Po sześciu miesiącach treningów można już wysnuwać pierwsze wnioski. – Jest różnie. Są tacy, którzy traktują to rekreacyjnie, ale widać też, że część chłopców – nie powiem, że poważnie – ale chce się dużo uczyć. Ogólnie dużo słuchają, dopytują, jak na swój wiek są rozwinięci. Można być zadowolonym z pracy z tymi grupami – ocenia.

fot. Bxx

21 października 2016 roku Wisła Kraków pokonała Bruk-Bet Termalicę Nieciecza 2:0, a obie bramki zdobył Zdenek Ondraszek. Pięć dni później pozował do zdjęć z dziećmi, które brały udział w Ślubowaniu w TAURON Arenie Kraków. – Klasa ze strony Zdenka i Denisa Popovicia, którzy tak spędzili niemal całą drugą połowę. Następnego dnia na zajęciach dzieci nie mogły przestać opowiadać jak o zdjęciach z napastnikiem Wisły Kraków, który zdobył dwie bramki – mówi, dodając, że rozmowy o meczach Wisły są na porządku dziennym. Najczęściej zaczynają je sami młodzi zawodnicy. – Pytają na przykład czy widziałem fantastyczną bramkę Patryka Małeckiego. Chodzą na mecz lub oglądają je w telewizji, a potem dzielą się wrażeniami. Bardzo im się podoba atmosfera w trakcie meczu – uzupełnia. W grudniu odwiedzili ich piłkarze pierwszej drużyny: Jakub Bartosz i właśnie Małecki. Duże wrażenie zrobiła obecność skrzydłowego, który wcielił się w rolę trenera. Dzieci poprosiły, żeby pokazał im jakiś zwód, a potem starali się mu dorównać. – Świetne dla nich przeżycie. Zresztą przychodząc na trening widzą duży stadion, który działa na wyobraźnię – przyznaje trener. Podkreśla też, że spore znaczenie ma możliwość mijania się z kolegami ze starszych roczników. – Widzą jak koledzy się rozwijają, mogą sobie stawiać cel, żeby osiągnąć ten sam poziom co starsi – dodaje.

fot. Bzz

Ostatnia kwestia to – ilu i czy ktokolwiek z trenujących obecnie w Wiśle Kraków 2010 będzie kiedykolwiek piłkarzem. Statystyki pokazują, że mało który piłkarz przebija się w swoim klubie od szóstego roku życia. Trener Imiolek wychował się we Francji, gdzie trenował między innymi z Ludoviciem Obraniakiem. Francuski pomocnik polskiego pochodzenia przeszedł drogę z grupy naborowej do pierwszej drużyny FC Metz, ale jest to jeden z nielicznych takich przypadków. – Wiadomo, że to rzadko się zdarza. To nie jest nasz główny cel, my chcemy ich rozwijać indywidualnie, uczyć pewnych niezbędnych postaw. W młodym wieku uczą się jak funkcjonować w grupie, słuchać czy realizować polecenia. to są rzeczy, które będą całe życie robić w różnych dziedzinach. To miłe widzieć takie postępy u chłopców. Każdy trener jest pasjonatem – podsumowuje.

MATERIAŁ UKAŻE SIĘ W MARCOWYM WYDANIU MAGAZYNU R22

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x