„Potencjał ofensywny zaczyna się od bramkarza, a defensywny od napastnika”

18
Lipiec
2016

Autor Akademia

Kategoria Aktualności / U-16

marcin pluta

Był kapitanem w drugoligowej Garbarni, tam też szkolił młodzież. Od tego sezonu trener Marcin Pluta będzie częścią ekipy Akademii Piłkarskiej Wisła Kraków, prowadząc Wisłę Kraków 2001. W rozmowie z nami opowiada o sobie i planach na przyszłość. – Potencjał ofensywny zaczyna się od bramkarza, a defensywny od napastnika. Tutaj będziemy szkolić globalnie, będziemy pracować nad różnymi fazami gry, zarówno w ataku, jak i w obronie – mówi.

10 lat w Garbarni, przez większość czasu jako kapitan. Taki Arkadiusz Głowacki Garbarni, lokalna legenda. Jakie to uczucie?
– Może legenda to za dużo powiedziane, ponieważ to poziom tylko trzecioligowy, ale na pewno dziesięć lat to kawałek życia, który zostawiłem na Garbarni. Cieszę się, że mogłem być w tym klubie, poznałem wielu znajomych, wiele przyjaźni do tej pory utrzymuję. Na pewno było to dla mnie bogate i dobre doświadczenie, ale niestety po tych 10 latach, jak to bywa w przygodzie piłkarskiej musiałem sie rozstać z klubem. Tak zakończyła się nasza piłkarska przygoda, a do tej pory trenowałem jeszcze trampkarzy, więc jeszcze współpracowaliśmy.

W młodym wieku zostałeś kapitanem drugoligowego zespołu. Co sprawiło, że nie udało przedostać się wyżej?
– Na pewno na jakimś poziomie grałem, ale żeby przebić się do wyższej ligi trzeba naprawdę wyróżniać się na poziomie drugiej ligi albo mieć menadżera, który gdzieś cię poleci czy wyśle na testy. Ja takiego opiekuna nie miałem, może to też było tym spowodowane, że na wyższy poziom się nie przebiłem.

W Garbarni spotkałeś takich zawodników jak Sebastian Leszczak, a także Mateusz Kowalski. Obaj z przeszłością wiślacką, obaj zapowiadali się obiecująco.
– Mogę ich ocenić jedynie z perspektywy szatni i boiska gdy razem graliśmy. Moim zdaniem byli to wartościowi piłkarze, sam się kiedyś zastanawiałem, co stanęło im na przeszkodzie, ale uważam, że było, jest i będzie jeszcze wielu piłkarzy, którzy nie rozwiną się tak jak tego oczekiwano.

Jaka jest różnica miedzy Akademią Wisły a Garbarnią?
– Przede wszystkim potencjał zawodników. Tutaj są chłopcy wyselekcjonowani, którzy muszą prezentować pewien poziom umiejętności taktyczno-technicznych, a także motorycznych. W Wiśle są chłopcy, którzy są poddani wieloletniemu systemowi szkolenia i to przynosi efekty.

>> Firma WERON Partnerem Akademii Piłkarskiej Wisła Kraków!

Swój debiut trenerski zaliczyłeś wraz z TS Rybitwy. Jak to doświadczenie pomoże ci w szkoleniu już prawie dorosłych piłkarzy?
– To była moja pierwsza przygoda trenerska, w seniorach. Miałem ambicję, aby popracować ze starszymi chłopakami. Natomiast doszedłem do wniosku, że praca w tych niższych ligach seniorskich to ciężki kawałek chleba, bo ci chłopcy pracują, mają swoje rodziny, nie są podporządkowani piłce. Robią to tylko i wyłącznie hobbistycznie. W związku z tym realizacja pomysłów treningowych i celów sportowych schodzi na drugi plan, a ja chciałbym pracować według własnego planu, wizji, a nie być skazany na przypadek.

Przez dwie rundy występowałeś w Porońcu Poronin, wraz z tobą grały tam byłe gwiazdy ekstraklasy takie jak Marcin Malinowski czy Maciej Żurawski. Jak oceniasz cały projekt?
– Temat Poronina to temat rzeka, trzeba jednak przyznać, że zawodnicy, którzy byli tam ściągani zdecydowanie przewyższali umiejętnościami całą ligę. To było dla mnie bogate doświadczenie, móc trenować z takimi zawodnikami i grać, po części to wykorzystam w Wiśle.

Czy te gwiazdy były prawdziwą podporą zespołu, pomagali młodszym kolegom, czy nauczyłeś się czegoś nowego?
– Tak, zwłaszcza Marcin Malinowski i Paweł Nowak próbowali przelać doświadczenie ekstraklasowe na poziom trzeciej ligi, a także poprawiać błędy i doradzać młodym chłopakom. Robili to jedynie z życzliwości, a nie w formie nagany.

W poprzedniej rundzie grałeś w Unii Oświęcim, czy zamierzasz jeszcze kontynuować karierę czy skupić się na szkoleniu?
– Aktualnie zaczynam drugą rundę w barwach Unii i mam nadzieję, że uda mi się to pogodzić z pracą w Akademii. Rozmawiałem z Rafałem Wisłockim, który dał mi zielone światło jeżeli chodzi o piłkę. Powiedział, że w jakichś skrajnych przypadkach będzie w stanie mi pomóc. Oczywiście Akademia będzie dla mnie priorytetem.

>> Powołanie do kadry i świetny występ w lidze w ciągu dwóch dni

Jakie cele stawiasz przed sobą jeżeli chodzi o pracę w Akademii?
– Przede wszystkim rozwojowe, zarówno dla mnie jak i dla tych chłopców, którzy będą pod moją opieką. Wiem, że to silna grupa, ponieważ widziałem ją w kilku sparingach, rozmawiałem z Rafałem na temat kilku chłopców. Trzeba przyznać, że będzie to nasz wspólny debiut na tym poziomie rozgrywek (Wisła 2001 wystąpi Małopolskiej Lidze Juniorów Młodszych, w której dominującym rocznikiem będzie 2000 – przyp. red.). To są chłopcy, którzy przechodzą na inny pułap. Teraz piętnastolatek może być zawodnikiem pierwszej drużyny, więc nasza praca będzie trochę inna niż do tej pory. Mam nadzieję, że wspólnie będziemy podnosić swoje umiejętności.

Jesteś obrońcą, można więc podejrzewać, że w tym elemencie Wisła będzie perfekcyjna?
– (Śmiech) Nasza gra nie będzie polegała na bronieniu dostępu do własnej bramki za wszelką cenę. Będzie ona polegała na operowaniu piłką, na zdobywaniu pola gry, będziemy próbowali dominować, jeżeli chodzi o utrzymanie się przy piłce. Umiejętności piłkarskie będą po stronie tej drużyny. Problem jaki możemy mieć to motoryczny: szybkościowy i siłowy na tle starszych chłopaków, ale to jest praca, wydaje mi się kilku miesięcy i dorównamy starszym chłopakom.

Wisła Kraków jest klubem, który nie może sobie pozwolić na wybijanie piłki czy murowanie bramki. Wisła jest klubem, który ma za zadanie szkolić piłkarzy kompletnych, zarówno jeżeli chodzi o potencjał ofensywny, jak i defensywny. Potencjał ofensywny zaczyna się od bramkarza, a potencjał defensywny od napastnika. Tutaj będziemy szkolić globalnie, będziemy pracować nad różnymi fazami gry, zarówno w ataku, jak i w obronie. Będzie to dotyczyło każdego zawodnika, niezależnie od tego czy gra na pozycji napastnika czy bramkarza.

Jakie masz podejście do zawodników? Mogą przyjść z każdym pytaniem czy traktujesz ich jak mężczyzn?
– Trzeba rozróżnić autorytet i podejście do zawodników. Będzie taki trener, który będzie trzymał krótko zawodników, ale będzie przy okazji osobą, do której każdy będzie mógł przyjść, poskarżyć się, powiedzieć co im nie pasuje, co by zmienili, czy i dlaczego źle się czują. Ale nie można być zbyt pobłażliwym dla nich, bo są w takim wieku, że mogą to bardzo szybko wykorzystać. Myślę, że znajdziemy wspólną nić porozumienia.

Rozmawiał Patryk Solecki

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x