„Pod względem obciążeń różnimy się od Niemców coraz mniej” – Jakub Sage o przygotowaniu fizycznym zawodników Akademii

30
Marzec
2015

Autor Akademia

Kategoria Aktualności

DSC_0040

W dniach 19-22 marca Niemiecki Związek Piłki Nożnej (DFB) zorganizował konferencję szkoleniową dla okręgu bawarskiego. Na zaproszenie fizjoterapeuty młodzieżowych grup Bayernu Monachium udział w niej wziął nasz trener przygotowania motorycznego, Jakub Sage. Spotkanie trenerów miało miejsce w obiektach Stadionu Olimpijskiego oraz w centrum treningowym TSV Monachium. Znaleźliśmy, więc okazję, by porozmawiać z nim o tym szkoleniu oraz o pracy, którą wykonuje od lipca ubiegłego roku.

O konferencji dowiedziałem się parę dni wcześniej i nawet się nie musiałem się zastanawiać, czy jechać. Przygotowanie fizyczne jest w Polsce zupełnie nową dziedziną, która dopiero raczkuje, więc musimy jeździć zagranicę i tę wiedzę zdobywać. Będąc tam, w szczególności, skupiłem się na periodyzacji obciążeń treningowych w treningu piłkarskim. Wybrałem trening szybkości, ponieważ ten aspekt u nas jeszcze kuleje – mówi Sage, który przygotowuje się również do pisania pracy doktorskiej. – I nawiązując jeszcze do tego, że to nowa dziedzina w Polsce – widzę, że tych artykułów u nas brakuje, więc staram się szukać literatury zagranicznej. Tematem będzie porównanie obciążeń treningowych między klubami niemieckimi a polskimi, jeszcze nie wiem tylko, jaki okres będzie badany. Przede wszystkim to będzie fizjologia sportu – dodaje.

Zeszłotygodniowa konferencja była podzielona na kilka paneli. Osobne wykłady mieli trenerzy piłkarscy, fizjoterapeuci, menadżerowie oraz psycholodzy. Różniły się również kategoriami wiekowymi. Co naturalne, trener Sage skupił się przede wszystkim na swojej specjalizacji, czyli treningu motorycznym. – Wykorzystałem zaproszenie do panelu składającego się z U-14 do U-19. Oprócz fizjologii sportu wziąłem również udział w zajęciach z psychologii sportowej, ponieważ ciekawiło mnie podejście trenerów do zawodników, sztabu oraz dyrekcji – relacjonuje Sage. Wykłady prowadził trener z Bayeru Leverkusen, którego akademia została wybrana najlepszą w Niemczech. Tematem była relacja pomiędzy zawodnikiem, a trenerem, czyli konstruktywna krytyka na osobności, a na boisku bez zbędnych dyskusji. – Ciekawym spostrzeżeniem jest fakt, że tam zawodników od U-15 zaczyna się traktować już jak dorosłych. Wymaga się od nich i jednocześnie rozmawia jak z dorosłymi. Może nie wytyka się błędów, ale dużo tłumaczy się, jak poprawić daną rzecz – opowiada Sage. – To jest ten moment, kiedy zaczynają być oswajani z presją, ponieważ w tym wieku zaczynają wchodzić już do pierwszej drużyny – dodaje. Trener jednak podkreśla, że w Niemczech jest kompletnie inne podejście do funkcjonowania klubu niż w Polsce. Tam w całym systemie ważną rolę pełni dyrektor sportowy, który sprawuje opiekę nad wszystkim drużynami począwszy od pierwszej, występującej 1. Bundeslidze, kończąc na najmłodszych rocznikach. Do jego obowiązków między innymi należy oglądanie spotkań na żywo oraz przeglądanie dostarczanych raportów. Dzięki temu jego wiedza jest obszerna, co ma to też spory wpływ na płynniejsze przejście z drużyny juniorskiej do seniorskiej.

Najwięcej czasu trener Sage poświęcił jednak na poszerzaniu swojej wiedzy z fizjologii. Zajęcia teoretyczne i praktyczne, prowadzone przez trenerów z Schalke 04 Gelsenkirchen oraz Borussii Dortmund, dotyczyły szybkości trenowanej w okresie przygotowawczym. – Szczegółowo objaśniali nam, jak dobierać obciążenia i jak je rozkładać. W który dzień, o której godzinie najlepiej przeprowadzić dany trening – tłumaczy trener. – Niemcy mają o wiele łatwiej, ponieważ praktycznie wszyscy ich zawodnicy uczęszczają do szkół sportowych, które są satelickimi szkołami klubów. U nas dopiero jest zalążek tego – dodaje. Na czym polega przewaga naszych zachodnich sąsiadów? – Najlepiej to przekazać na prostym przykładzie. Kiedy mamy przewidziane mocniejsze obciążenia na czwartek, a w piątek planujemy szybkość to ten trening powinien być przeprowadzony rano. I oni pokazywali na przykład zakwaszenia, jak to powinno wyglądać itd. Dla nich nie jest problemem trenować rano, natomiast popołudniu mają już drugi trening, załóżmy na to fizyczny – mówi.

3dfb

Od lipca Jakub Sage odpowiada za stworzenie szkieletu przygotowania fizycznego w Akademii Wisły, choć przyznaje, że to nie jest kwestia kilku miesięcy, a raczej lat. – Moim założeniem było, żeby wszyscy starsi zawodnicy byli już w stanie od przyszłego sezonu chodzić do siłowni czy też wykonać trening biegowy sami. Chcę, żeby to od września tak funkcjonowało – przekonuje. Jak na razie wszystko zmierza w dobrym kierunku, jednak Sage przyznaje, że nie wszystko działa, tak jak sobie zakładał osiem miesięcy temu. – Trening motoryczny, to skomplikowana dziedzina i ja, otwarcie przyznaję, że z każdym miesiącem pracy tutaj nabieram pokory. Wcześniej myślałem, że będę w stanie wszystko z Niemiec, w skali 1:1, tutaj przenieść. Brakuje nam sprzętu i infrastruktury, bo wcześniej nikt tak specjalistycznie nie trenował. Jest coraz lepiej i pomału to wszystko nadrabiamy. Wszystkie szkolenia, kursy, staże, czy choćby ta konferencja, w której ostatnio uczestniczyłem powoduje skok jakościowy w pracy trenera i warto korzystać z takich okazji regularnie.

Jednak współpraca z Malwiną Całką i Agnieszką Cyran oraz trenerami grup młodzieżowych daje coraz lepsze efekty. Postęp zawodników jest widoczny, a najlepszym przykładem były ostatnie testy sprawnościowe, które przechodzili juniorzy oraz trampkarze starsi. – Wyniki poprawiły się zdecydowanie, z czego jestem bardzo zadowolony. Nie porównywałem jeszcze osiągów juniorów młodszych, ale zarówno juniorzy i trampkarze starsi w zdecydowanej większości się poprawili. Cieszę się bardzo, że to, co sobie założyliśmy z trenerami Dariuszem Marcem, Pawłem Regulskim i Rafałem Wisłockim, poskutkowało. Szybkość maksymalna, szczególnie na odcinku pięciu-dziesięciu metrów, poszła zdecydowanie do góry. Aż 85% chłopaków poprawiło wynik o 0,2 sekundy – a to jest bardzo dużo i chcielibyśmy dalej to kontynuować – mówi Sage, który miał okazję podzielić się swoimi spostrzeżeniami ze specjalistami z niemieckich klubów. – Po rozmowach z ludźmi z VfB Stuttgart czy Hannoveru 96 wiem, że na przykład jeśli chodzi o dobór obciążeń u trampkarzy starszych nie różnimy się od Niemców w takim stopniu, jak seniorzy. Ta piramida, którą realizujemy nie różni się obciążeniowo od tego, co jest w Niemczech – dodaje. Co też ważne, i trener przygotowania motorycznego podkreśla, plan szkoleniowy konsultowany był właśnie ze specjalistami z niemieckich klubów. – Rozmawialiśmy o tym, co udało się zrealizować, a co też nie. Zrobiliśmy spory krok do przodu, ale zdarzały się po drodze niepowodzenia, które wynikały z różnych czynników, jak choćby najprostszy, czyli brak czasu. Były też moje błędy, bo na przykład założyłem sobie coś i starałem się tego kurczowo trzymać, ale teraz to nadrabiamy.

– Chłopcy idą z parametrami fizycznymi do góry i fajnie byłoby gdyby kilku z nich już mogło się sprawdzić z seniorami w treningu. Sami by zobaczyli czego im brakuje, jak to wygląda, bo to jest naprawdę ciężka praca. Cały czas im powtarzamy, że muszą się zmobilizować by coś osiągnąć. Trenerzy widzą to po sobie, po chłopakach, że to znużenie przychodzi i potrzeba takiego wstrząsu. Chłopak mający talent w starciu z zawodnikami pierwszej drużyny zobaczyłby ile brakuje mu do tego poziomu. Wtedy też inaczej mentalnie będzie podchodził do ćwiczeń, które ja prowadzę. Oni muszą mentalnie się nastawić, że to jest ciężka praca. Granie w piłkę to jedno, a rozwój fizyczny to drugie, potem dopiero to się łączy ze sobą. To są ciężkie ćwiczenia i czasami trzeba przełamać bariery bólowe, wysiłkowe czy psychiczne, żeby osiągnąć sukces – podsumowuje trener.

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x