Malwina Całka: „Moim celem jest, aby zawodnik był szybszy i sprawniejszy. Do tego ma być odporny na kontuzje”

27
Październik
2015

Autor Redakcja

Kategoria Aktualności

111

Kiedyś zawodniczka m.in. AZS AWF Kraków, brązowa medalistka młodzieżowych mistrzostw Polski na 60. metrów oraz czwarta zawodniczka seniorskich mistrzostw Polski na 100 metrów. Dzisiaj trener personalny oraz osoba odpowiedzialna za przygotowanie fizyczne piłkarzy młodszych roczników w Wiśle Kraków. W rozmowie z akademiawisly.pl Malwina Całka opowiada o swojej karierze sportowej oraz pracy z młodzieżą w Akademii Piłkarskiej Wisła Kraków. 

3. miejsce w młodzieżowych mistrzostwach Polski na 60 metrów i 4. miejsce w mistrzostwach Polski na 100 metrów, co się stało później?
– Karierę skończyłam około dziesięciu lat temu, więc ciężko w Internecie coś na ten temat znaleźć. W latach, gdy osiągałam najlepsze wyniki byłam powoływana do kadry młodzieżowej. Zakończyła się ona z prostego powodu: borykałam się z wieloma kontuzjami. Najgorsze były częste urazy mięśnia dwugłowego uda: naderwania, naciągnięcia i w ostatniej fazie była to niby jedna kontuzja, ale w dwóch miejscach. Co sezon borykałam się z tym problemem i stwierdziłam, że chyba trzeba z tym skończyć. Nikt nie potrafił mi pomóc.

Stąd zainteresowanie obecną pracą?
– Ciekawiło mnie dlaczego miałam takie problemy z tą kontuzją. Szukałam biomechaniki złego ruchu. Stąd też moje zainteresowanie rehatreningiem; wprowadzeniem zawodników do pełnej formy treningowej oraz meczowej.

Znalazła pani powody swoich kłopotów?
– Nie będę obwiniać moich ówczesnych trenerów, ponieważ przekazywali mi wiedzę taką, jaką mieli. Na pewno robili to najlepiej jak mogli. Wtedy może inaczej pewne sprawy się przekazywało, pewne rzeczy były inne, nie tak jasne, jak teraz są dla mnie. Uważam, że właśnie tego rehatreningu nie było. Przejście do treningów głównych, tych które nie mogły mi pomóc w wyrównaniu siły między nogą prawą, a lewą. Gdy trenowałam bieg na 100 metrów to bardzo ważną rolę odgrywał start. Jeżeli wykonywałam dużo startów nogą lewą, podczas gdy moją nogą wykroczną była prawa nie robiłam korekcji do nogi lewej. Teraz mam świadomość, że powinnam robić więcej wyrównujących ten problem elementów. Nie byłoby takich przeciążeń.

Nie było nikogo kto by się zajmował takimi błędami?
– W momencie kiedy przyszłam do innego trenera na AZS Kraków bardzo dużo pracowaliśmy nad moją techniką biegu. Za tym poszły słabsze wyniki sportowe. Byłam już wtedy w wieku seniorskim, a lekka atletyka na tym szczeblu, na którym ja byłam, nie dawała wielkich możliwości finansowych. Stwierdziłam, że trzeba się bardziej poświęcić na elementach teoretycznych i pójść do pracy. Jeżeli nie ma cię na arenie międzynarodowej, a twój poziom to co najwyżej Polska, to nie jesteś w stanie się z tego utrzymać.

Przeskok w lekkoatletyce jest równie ciężki jak w piłce nożnej? Przecież lekkoatletyka to sport indywidualny, w którym nie ma bezpośredniego kontaktu z przeciwnikiem.
– Tutaj trzeba zawsze walczyć o wynik. Patrząc na mój przypadek, gdy my zaczęliśmy wracać do podstaw i pracować nad techniką – bo nie ukrywam nie miałam jej rewelacyjnej – osiągałam wynik poniżej 12 sekund, ale trener stwierdził, że to jest za mało i trzeba coś zmienić. Wiązało to się z tym, że czasy były gorsze i zaczął być problem, bo trener nie stawiał na mnie. Musiałam walczyć i znowu wymagało to mnóstwo czasu, żeby wskoczyć na wyższy poziom. To tak, jak w dorosłej piłce: jesteśmy seniorami, ale gramy w III lidze. Jednocześnie są też tacy, którzy grają w ekstraklasie. I to jest właśnie ten przeskok. Ja spadłam z tej ekstraklasy. Nie wytrzymałam presji czasu. Gdybym była bardziej wytrwała i cierpliwa może bym doszła do wysokiego pułapu, ale stwierdziłam, że trzeba wiedzieć, kiedy skończyć.

111

Ale twierdzi pani, że ta cierpliwość pojawiła się później. Już w pracy.
– Idąc do Szkoły Mistrzostwa Sportowego okazało się, że przełożenie elementów lekkoatletycznych do piłki nożnej nie jest takie łatwe. Od tego momentu zaczęła się u mnie cierpliwość i przede wszystkim ciągły rozwój. Zaczęłam pracę sześć lat temu, wyznaczyłam sobie plan, żeby dwa-trzy razy w roku mieć nowe szkolenia dotyczące przygotowania motorycznego w grach zespołowych. I stąd cierpliwość, bo powoli co roku jest coś nowego. Zwracają się do mnie zawodnicy: trampkarze, juniorzy, a ostatnio nawet zawodnicy ekstraklasy.

Jakie było nastawienie chłopaków do treningów lekko atletycznych?
– To nie do końca treningi lekkoatletyczne. Moja przeszłość mi pomogła w prawidłowym wzorcu motorycznym, dotyczącym techniki startu czy pewnych elementów w siłowni. Jeśli chodzi o naukę w szkole było bardzo ciężko. Przyszła dziewczyna po studiach i jakieś dziwne ćwiczenia nam pokazuje i jak to niby ma się do piłki nożnej. Zaczęłam tłumaczyć dlaczego to jest. Wszystko zaczyna się od prawidłowego chodzenia, poprzez bieganie do elementów szybkościowych. Można biegać szybko, ale nieekonomicznie, tracąc potrzebną energię do na przykład wykończenia strzału. W Wiśle jest łatwiej. Pracuję z rocznikami młodszymi i uważam, że z młodzieżą bardzo dużo trzeba rozmawiać. Tłumaczę każde ćwiczenie by wiedzieli, co konkretnie dzięki niemu zyskają.

Chyba jednak coraz więcej młodych osób chce dbać o swój rozwój. Chcą być świadomi?
– Otrzymuję dużo pytań. Chłopcy interesują się tym, chcą wiedzieć, co zrobić żeby poprawić swoją szybkość na pierwszych metrach lub jak szybciej wstawać po upadku. Nigdy nie zostawiam ich bez odpowiedzi.

W jakim stopniu można poprawić szybkość?

– Musimy oddzielić szybkość z piłką i bez niej. Z doświadczenia wiem, że ci, którzy są szybcy w biegu w linii prostej niekoniecznie są tak samo szybcy, gdy przy nodze mają piłkę. I naszą rolą jest to, żeby tę szybkość, którą osiągają w linii prostej starać się, żeby oni złapali w biegu z piłką. To jest bardzo ciężka sprawa, ponieważ chodzi tutaj o to, żeby podnieść środek ciężkości kiedy biegną bez piłki i obniżyć go, kiedy biegną z piłką. Dwa aspekty, które ciężko zrozumieć.

A jak szybko może wystąpić poprawa w szybkości?
– Jeżeli zawodnik złapie pierwsze elementy techniczne to bardzo szybko. Dopiero potem liczą się setne sekundy i ekonomika ruchu. W pierwszej fazie można to bardzo szybko zmienić, chodzi przede wszystkim o tę technikę wykonania startu, umiejętność ustawienia się i testy stricte mierzone co 5, 10 i 30 metrów.

Do jakiego wieku można poprawić wadę chodu?
– Pracuję jako trener personalny i mam różnych zawodników. Każdy zadaje mi pytanie, czy można jeszcze coś poprawić. Uważam, że zawsze można. Tutaj chodzi o wadę postawy, więc jeżeli mamy nawyki, które nam uniemożliwiają wykonanie pewnego ruchu to staram się je zmieniać. To tak, jak z nauką języka angielskiego – powolutku, cierpliwie. Znowu wrócę do tej cierpliwości. Na treningach potrafię im po kilka razy powtarzać, jeżeli coś muszą zrobić. W każdym wieku jesteśmy w stanie poprawić swoje wady postawy.

Ale rzadko się zdarza, żeby 22-latek nagle poprawił motorykę.
– W piłce nożnej jest więcej możliwości, aby to poprawić, niż np. w biegu na 100 metrów. Tam w grę wchodzą już szczegóły i ich poprawa bardzo długo trwa. A w futbolu poprzez dobrą grę w piłkę, umiejętność poruszania się z piłką, zwodów jestem w stanie zniwelować braki w motoryce. Jednakże uważam, że złym myśleniem jest zostawienie takich błędów i nierobienie z nimi nic. Teraz zrobił się ogromny bum na przygotowanie fizyczne, odzywają się zawodnicy, którzy chcą pracować nadprogramowo. To jest bardzo dobre, ponieważ jedno z drugim musi iść w parze. Przygotowanie fizyczne nie może znacznie wyprzedzać umiejętności piłkarskich i vice versa, bo nic to nie da.

Zgadza się pani ze zdaniem, że teraz atletów uczy się grać w piłkę?
– Nie, ponieważ to dalej jest przede wszystkim piłkarz. Dla niego podstawowym elementem jest gra w piłkę. Teraz na czasie jest Robert Lewandowski, a on też miał krótką przygodę z lekkoatletyką, jednak on dalej jest piłkarzem.

444

To chyba widać teraz po Krychowiaku, który jest dobry zarówno fizycznie ale przede wszystkim piłkarsko.
– Czasem mi ktoś mówi, że przygotowanie motoryczne nie gra, że gra w piłkę jest ważniejsza. OK., ale moim celem jest, aby zawodnik był szybszy, sprawniejszy, żeby jego ruchomość stawów pozwalała na wykonywanie zwodów i podbiegnięć. Do tego ma być bardziej odporny na kontuzje.

Dlaczego niektórzy zawodnicy są szybsi z piłką niż bez piłki? To efekt dobrego połączenia szybkości i prowadzenia piłki?
– Głównie chodzi o ustawianie środka ciężkości. Gdy zawodnik nie wie, że bez piłki środek ciężkości ma być wyżej, to na tym traci. Moim zadaniem jest umiejętnie wytłumaczyć to zawodnikom i ich tego nauczyć. Uważam, że jeśli znajdziemy złoty środek na umiejętność podnoszenia i obniżania środka ciężkości i przekażemy go zawodnikowi, który dobrze gra w piłkę to będziemy mieli idealnego zawodnika.

Jak ocenia pani sprawność chłopaków z którymi pracuje?
– Byłam z rocznikiem 2003 na turnieju w Czechach, gdzie zajęliśmy 6. miejsce, ale pod względem fizycznym wyglądało to dobrze. Czesi byli zdecydowanie wyżsi oraz lepiej zbudowani. My mogliśmy się obijać, ale naszymi umiejętnościami daliśmy sobie z nimi fizycznie radę. W drugiej połowie pokazaliśmy, że nie ma się czego obawiać i trzeba walczyć. Pamiętajmy, że to są młodzi chłopcy, czas pokaże ilu z nich zostanie piłkarzami. My możemy teraz skupiać się na jakiejś grupie zawodników, a okaże się, że za cztery lata ktoś zanotuje skok rozwojowy i przeskoczy wszystkich. Ten, który szybciej dojrzewa ma większe możliwości na początku, ten co później może zaskoczyć nas później.

Łatwiej mają ci dojrzewający później?
– To jest tak, że w momencie gdy zawodnik szybko dojrzewa to jest zdecydowanie mocniej eksploatowany. Dzięki szybkości i wytrzymałości może grać dużo meczów, ale organizmu nie da się oszukać. To jest jak z gąbką: wyciskam, wyciskam i w pewnym momencie nie ma już czego wyciskać. Patrząc na moją karierę lekkoatletyczną to też mi się wydaje, że w czasach juniorskich byłam bardzo eksploatowana. Do półprzysiadu schodziłam z 120 kg, a miałam 17 lat. To są spore wyniki, jak jechałam na kadrę to dziewczyny nie miały takich wyników.

W ostatnich latach ta świadomość się zmieniła.
– Też tak uważam. Inaczej jest w grach zespołowych z treningami czy siłownią. Ci młodzi trenerzy jeżdżą na kursy, ja teraz wróciłam ze szkolenia, gdzie zostało mi zaproponowane bycie asystentką ds. szybkości w Elite Performance Institute z siedzibą w Dublinie. Osobą która przeniosła to do Polski jest Irlandczyk, który współpracuje z Polakami. Zauważył mnie na pierwszej konferencji i zaproponował współpracę. Dało mi to wiele do myślenia, jak lepiej kształtować szybkość nie tylko w piłce nożnej, ale również w innych sportach. Jako trener przygotowania fizycznego musisz się cały czas szkolić, bo gdy stajesz to ktoś inny cię przegania.

Ma pani jakiś zagraniczny wzorzec?
– Jeżeli chodzi o przygotowanie fizyczne w Polsce, to bardzo to kuleje. Osobą, która jest takim mentorem jest Remigiusz Rzepka, który współpracuje z kadrą Polski. On czerpie informacje z USA z Performence Athletic, co jest wielką księgą nowości. EPI również czerpie informacje ze Stanów Zjednoczonych. Należy jednak pamiętać, że to wszystko trzeba przetworzyć na nasze warunki, na nasz pogląd.

I finanse.
– Niby tak, ale to tylko przy zatrudnieniu trenera. Wyszkolenie zawodnika można zrobić najmniejszym kosztem. Teraz trendy są takie, że zawodników uczy się startów tak jak sprinterzy, a dopiero potem przekłada się to na inne dyscypliny sportu.

W jakim wieku zawodnik powinien zacząć chodzić na siłownię?
– Uważam, że żaden zawodnik na swoją rękę nie powinien chodzić do siłowni. Może to dziwne co mówię, ale swego czasu przyszedł do mnie zawodnik po treningu wziętym z Internetu. Co się stało? Rozrost mięśni, skrócenie ruchomości stawów, kontuzja. Dlaczego? Bo większość zawodników myśli, że na siłownię idą po to, aby wyrobić sobie sylwetkę. Nie myślą po co ma mu to służyć, po prostu chcą wyglądać. Różnica między budową atletyczną, a kulturystyczną jest ogromna.

Lepiej ćwiczyć na oporze własnego ciała czy ze sztangami?
– W przygotowaniu motorycznym i w wejściu na siłownię są pewne etapy. W każdym ćwiczeniu muszą być zachowane normy. Przy oporze własnego ciała możemy pobudzać mięśnie głębokie, a dopiero potem przejść na wolne ciężary, ale tylko pod okiem specjalisty.

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x