Maciej Musiał dla GK: „Ważne są zapał i pomysł, ale również pieniądze”

18
Sierpień
2017

Autor Akademia

Kategoria Aktualności

BAZ08062017-5194

Od miesiąca w Akademii Piłkarskiej Wisła Kraków jako Dyrektor Sportowy pracuje Maciej Musiał. Dzisiaj w Gazecie Krakowskiej ukazał się z nim wywiad, w którym opowiada o swojej nowej roli oraz tłumaczy pomysł na funkcjonowanie wiślackiej Akademii. Polecamy!

Część rozmowy na akademiawisly.pl, całość TUTAJ.

– Jakie bywają minusy takich wyjazdów (na zagraniczne testy – przyp. red.), z punktu widzenia klubu?
– Przerywany jest proces szkoleniowy takiego chłopca, bo nagle wyjeżdża na pewien okres, nie wiadomo jakim obciążeniom będzie na takich testach poddawany. Ale chodzi też o aspekt mentalny. Jeżeli oni po kilka razy w roku będą udawać się na takie zagraniczne wyjazdy, to po powrocie będą rozkojarzeni. Współpracujemy oczywiście z paniami psycholożkami, które robią kapitalną robotę, ale wiadomo, że młody umysł nie zawsze potrafi sobie radzić z takimi wyzwaniami. Czasem to rozkojarzenie sprawia, że w praktyce taki zawodnik traci rundę rozgrywkową. Ważna jest też świadomość rodziców młodych graczy. Warto, by ci chłopcy zrozumieli, że jeżeli chcą kiedyś grać w dobrym zagranicznym klubie, to najłatwiejsza droga wiedzie przez własny, lokalny klub i jego zespół seniorski. Czyli przez grę w naszej ekstraklasie i potem przenosiny o szczebel wyżej, do lepszej ligi. Taka droga jest wbrew pozorom łatwiejsza, niż np. przez akademię jakiegoś angielskiego klubu. To zresztą powiedział kiedyś dyrektor Junco jednemu z rodziców.

Jednym z celów szkolenia w Akademii powinno być właśnie wprowadzanie graczy do pierwszej drużyny. Jednak wychowankom może być coraz trudniej się do niej przebijać, po ostatnich licznych transferach zawodników zagranicznych.
– Tacy zawodnicy jak Jakub Bartosz powinni być przykładem dla tych młodych chłopców, że jednak jest szansa na to, by się tu przebić. Wisła nie jest teraz tak mocna kadrowo, jak jeszcze dziesięć lat temu, kiedy była ligową potęgą. Wtedy wychowankowie nie mieli szans na przebicie się do pierwszego zespołu. Teraz, moim zdaniem, ta furtka jest jednak nieco szerzej uchylona. Naszym zadaniem jest tak popracować z tymi chłopcami, by byli oni w stanie w przyszłości podjąć tę rywalizację. Teraz z pierwszym zespołem trenuje trzech młodych chłopaków. Bywało jednak tak, ze młodzi zawodnicy – nie mówię tu teraz o akurat o tej trójce – wchodząc do szatni pierwszej drużyny czuli, że to już jest to. A to jest dopiero początek. Oni muszą to zrozumieć, że to jest dopiero moment, w którym powinni pokazać pazury. Pokazać: „ja tu będę walczył o miejsce w składzie”. A nie uznać, że już jest super.

Całość TUTAJ.

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x