„Kadra dała mi duży spokój i opanowanie”

04
Maj
2016

Autor Akademia

Kategoria Aktualności / U-16

Kacper Laskoś

Kacper Laskoś trafił do Krakowa i Wisły w 2014 roku. Powoli ugruntowywał swoją pozycję, aż w końcu doczekał się powołania do reprezentacji Polski. Dwukrotnie przeszedł pozytywnie konsultacje, a dwa miesiące temu zadebiutował w meczach przeciwko reprezentacji Czech. W rozmowie z akademiawisly.pl opowiedział trochę o sobie.

Skąd ksywa „Skała”?
– Gdy byłem na kadrze Małopolski, to tak nazwał mnie trener i tak pozostało. Miałem wtedy 11 lat i rywale odbijali się ode mnie. Wtedy grałem na środku pomocy, ale grało się po pięciu, więc zostawałem z tyłu.

Jednak bardziej wolisz grę na środku obrony. Dlaczego?
– Zdecydowanie środek obrony. Pamiętam, że jak grałem u trenera Wisłockiego to strasznie narzekałem na tę pozycję, jednak teraz myślę, że tam się najlepiej czuję. Kondycyjnie nie jest źle, więc nie o to chodzi ale po prostu granie przez dwie linie to jest to, co mi się podoba i staram się to robić.

Jak trafiłeś do Wisły?
– Już w Dunajcu miałem propozycję żeby tu trafić, ale przyszedłem rok później, z Sandecji. Tata mi powiedział wprost, że jak nie skończę klasy z czerwonym paskiem to nie trafię do Krakowa. Udało się, trochę więcej musiałem się poduczyć, ale nigdy nie miałem słabych ocen, więc też nie było to dla mnie wyzwanie nie do przeskoczenia.

Rodzice pilnują?
– Pilnują ocen. Nie naciskają, żebym został piłkarzem. Dla nich jest zadowoleniem jeśli uda mi się coś osiągnąć czy gdzieś o mnie napiszą. Dają mi wolną rękę, ja mam tylko pogodzić to, co robię ze szkołą.

Aklimatyzacja w Krakowie była łatwa?
– Ten pierwszy rok był straszny. Nie mogłem się odnaleźć z grą. Tu jest inaczej. W moich poprzednich klubach gra opierała się na dwóch-trzech zawodnikach, a ja miałem przyjmować piłkę i rozrzucać na boki. Też trzeba jest to, że po wyjeździe z domu wszystko się zmieniło, byli rodzice, a nagle ich nie ma i trzeba sobie było poradzić samemu, nawet w prostych sprawach.

Jak myślisz, skąd tak wielu chłopaków ma z tym problem?
– To siedzi w głowie. To ważny moment w życiu, bo zmieniamy środowisko. Trzeba stać się samodzielnym. Po sobie mogę powiedzieć, że na pewno nie można zamykać się w sobie.

Zbudowało cię powołanie do kadry?
– Fajne zaskoczenie, nie spodziewałem się. Myślę, że to nie przez zacząłem się już lepiej czuć. Tak samo mieli inni, np. Błażej Skórski, z którym przyszliśmy razem do Wisły, a wcześniej graliśmy w tych samych klubach. Ten pierwszy rok od zmiany jest ciężki. Inaczej też się grało w Sandecji czy Dunajcu. W Wiśle jest większa odpowiedzialność za to co się robi.

Jak wygląda kadra od środka?
– Wszystko jest dobrze zorganizowane, to jest inny świat. To, czego potrzebujemy mamy zapewnione. Owoce, ciastka, po meczu odnowa. Najgorsze było tylko przejście między lotniskami.

Grasz z rok starszymi. Patrząc na fizyczność rywali, na przykład w meczu z Widokiem – nie przytłacza cię to?
– Dla mnie mecz z Widokiem był bardzo łatwy. Tylko brakowało trochę sił, ale dopóki grałem to nie zaskoczyli mnie. Była twarda gra, ale ja lubię takie starcia.

Troszeczkę was ta Makroregionalna Liga zweryfikowała?
– Myślę, że to jest zupełnie inny poziom niż tutaj. Strasznie duży przeskok, bo graliśmy z dużo słabszymi rywalami. Większość nie stawiała oporu. W Małopolsce są drużyny jak Progres, Cracovia czy Sandecja, więc jest z kim grać, ale w innym systemie niż to było do tej pory.

Kacper Laskoś

Jako kadrowicz starasz się przejmować rolę lidera?
– Na pewno kadra dała mi duży spokój, opanowanie. Zyskałem pewność siebie. Ale liderami są ci, którzy prowadzą grę. Staram się dużo na boisku podpowiadać, bo na pozycji środkowego obrońca to duża zaleta.

Trener Wójcik zwracał ci na coś uwagę?
– Tam mam inne role niż w klubie. W kadrze mamy grać bezpiecznie, w meczu z Uzbekistanem dużo miałem prób przez dwie linie, a w Wiśle przede wszystkim nauka, trenerzy wręcz naciskają, żeby próbować czegoś na siłę, nawet jak się nie uda.

Co w tym wieku jest takiego szczególnego, że przejście z Trampkarza do Juniora nie dla wszystkich jest udane? Brakuje tego przeskoku.
– Z gwiazdorstwa w młodym wieku. Znam kilku chłopaków, którzy byli najlepsi w Polsce. Zachowywali się jakby nie wiadomo kim byli, do treningów podchodzili z dystansem. Z mojego punktu widzenia w młodym wieku nie powinno się zarabiać, nie powinno się niczego dostawać.

Spotykamy przypadki, gdy rodzice krzyczą do dzieci, że za strzelone bramki dostaną pieniądze.
– Tylko co ma powiedzieć środkowy obrońca? (śmiech) Dla mnie to jest złe podejście rodziców. Nie dość, że psuje, to w dodatku uczy zawodnika gry pod siebie. To do pewnego momentu jest okej, bo kształci indywidualne umiejętności, ale piłka to gra zespołowa.

– W Wiśle było tak, że trener Rafał Wisłocki uczył gry pod siebie i jak grałem w Dunajcu mieliśmy trzecie miejsce, a Wisła była szósta. Ale w pewnym momencie, gdy to wszystko się odwróciło jesteśmy najlepszym zespołem w swoim roczniku w Małopolsce, jak nie w całej Polsce. Od czegoś to się zaczęło.

Juniorzy Wisły w Gorlicach

Ale turniej we Francji to był dla was taki zimny prysznic, chyba?
– Zetknęliśmy się tam z prawdziwą zagraniczną piłką. FC Nantes postawiło nam takie warunki, że ciężko było stworzyć jakąkolwiek akcję. Ale z turnieju odpadliśmy z drużynami, w których bramkarz w meczach z nami zamykał oczy, a i tak łapał piłkę, która leciała mu między nogi. Zabrakło nam tam szczęścia na pewno – byliśmy drużyną na pierwszą piątkę, Super wyjazd i cenne doświadczenie. Podobne wrażenia mam z turnieju w Chorwacji. Mogliśmy zobaczyć jak grają dobre drużyny. Graliśmy z reprezentacją Chorwacji U-16, a od trenera kadry usłyszałem, że jest to jedna z najlepszych na świecie drużyn w tym wieku. Przegraliśmy z nimi 0:1, gol padł po naszym błędzie. Wiadomo, przeważali, ale mogliśmy się wiele nauczyć.

Stawiałeś sobie cel przed tym sezonem?
– Moim celem jest pierwsza drużyna Wisły i gra na wyższym poziomie. Raczej celów indywidualnych sobie nie stawiam. Chciałem wygrać Makroregionalną Ligę Juniorów Młodszych, no ale…

Jesteś gotowy zrobić krok do przodu, do drużyny grającej w Centralnej Ligi Juniorów?
– Myślę, że tak. Na ostatnim zgrupowaniu kadry Małopolski graliśmy ze Stalą Mielec z CLJ i wydaje mi się, że nie odstaje. Bez problemu dałby radę.

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x