Kacper Chorążka: „Trzeba stawiać sobie wysokie cele”

16
Grudzień
2014

Autor Akademia

Kategoria Aktualności / U-16

Kacper Chorążka

Na przełomie listopada i grudnia Kacper Chorążka udał się do Anglii na dwutygodniowe testy. Pierwszy tydzień spędził w Brighton and Hove Albion, drugi w Tottenhamie Hotspur. – Skauci tych drużyn wypatrzyli mnie w meczach Reprezentacji Polski U16 a potem zaprosili do siebie. Nie chcę się nikomu oferować ale pokazywać z dobrej strony – deklaruje Kacper, który w tym pierwszym klubie spodobał się na tyle, że Anglicy są zdeterminowani by w lipcu – bo wtedy to najwcześniej będzie możliwe – pozyskać zdolnego bramkarza. – Zagrałem po jednym meczu sparingowym w każdej drużynie. W Brighton graliśmy mecz w Norwich – na wschodnim wybrzeżu Anglii. Jechaliśmy blisko pięć godzin autobusem, niestety przegraliśmy 2:3, ale z tego co wiem, już po meczu klub wyraził chęć pozyskania mnie latem. Z Tottenhamem rozmowy są prowadzone – opowiada.

Pobyt wychowanka Wisły w Anglii można podzielić na dwa etapy. W Brighton zamieszkał u rodziny angielskiej, natomiast podczas testów w Londynie dołączył do niego tata i razem zamieszkali w opłaconym przez klub hotelu. – Mieszkanie z rodziną, tak jakby, zastępczą, jadąc tam już na dłużej, by na stałe związać się z klubem, jest bardzo fajną opcją. Ma się stały kontakt z rodziną i szkoli język, bo jednak rozmowy w języku angielskim to podstawa. Jest to też super sprawa bo nie jest się zdanym tylko na siebie. Jest to normalna rodzina, która została wyszukana przez klub (rodzina musi posiadać specjalną licencję z ramienia klubu). Zresztą ojciec tej rodziny to były piłkarz, więc nie było problemu z komunikacją. Wszystkie moje potrzeby rozumiał i generalnie miałem wszystko zapewnione, więc mogłem się skupić na treningach.

Problemu z aklimatyzacją, jak mówi – nie było. Mógł liczyć na wsparcie zawodników z klubu. Nie był też jedyną osobą z zagranicy i dość szybko w drużynie Brighton U-18 złapał wspólny kontakt z hiszpańskim bramkarzem, który znacząco pomógł mu w aklimatyzacji. – Generalnie wszyscy w Anglii są pozytywnie nastawieni do testowanych. Uważają, że są to osoby, które mogą im kiedyś pomóc. Od samego początku miałem wsparcie w Brightonie i Tottenhamie, i ta aklimatyzacja przebiegła dość szybko – mówi. Duże wrażenie zrobiły na nim ośrodki treningowe obu klubów. – Baza treningowa tych dwóch klubów to ścisła czołówka w Anglii. Natomiast treningi niezbyt się różniły od tych w Wiśle. Na uwagę zasługuje podejście zawodników i absolutna koncentracja na ćwiczeniach. Oni wiedzą po co tam są i czego chcą. Podczas treningu skupiają się na pracy bo wiedzą do czego ona może doprowadzić. 

1939919_744372182308243_38152814191500921_n

Chorążka w Wiśle Kraków jest od dziewięciu lat, od ośmiu jako bramkarz.W pierwszym roku byłem chyba defensywnym pomocnikiem – już nie pamiętam tego zbyt dobrze – mówi z uśmiechem, i dodaje, że jego pierwszą bramkarską inspiracją był Jerzy Dudek. – Niektórzy mówią, że chcą być sobą. Wydaje mi się jednak, że trzeba mieć kogoś na kim trzeba się wzorować. Dla mnie był to Jerzy Dudek, wydaje mi się też, że dzięki niemu zacząłem pasjonować się bronieniem. Było to po finale Ligi Mistrzów w 2005 roku. Bramkarz to też ważna postać, taka wyrazista: albo zawali, albo jest bohaterem. To mnie zawsze ciągnęło do tej pozycji.Obecnie takim wzorem jest Wojciech Szczęsny. Imponuje mi jego zachowanie, ta pewność siebie. Szczęsny w tak młodym wieku jest osobą ważną w Arsenalu i ma już ogromne doświadczenie. Drugi taki bramkarz to Manuel Neuer. On też ma ogromną pewność siebie i jest bramkarzem, który  często ryzykuje ale podejmuje dobre decyzje.

Bramkarz Arsenalu to dobry przykład, bo wyjechał z Polski w podobnym wieku, w jakim teraz jest Chorążka. I przed wychowankiem Wisły również stoi taka szansa, bo w Brighton and Hove Albion wzbudził spore uznanie swoim tygodniowym pobytem i sparingowym meczem, w którym zaprezentował się bardzo dobrze. – Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę z tego, że ewentualna decyzja o wyjeździe to poważny ruch i podejść do tego odpowiedzialnie. Skoro Brighton jest mną zainteresowany, to oczywiście wielka nobilitacja – ale żadne decyzje nie zostały podjęte. – Na pewno jest kilka opcji do rozważenia. Pozostanie w Wiśle na dłużej to też możliwość nad którą intensywnie myślimy. Zwłaszcza jeśli byłaby szansa na kolejne kroki w górę.

Wyjazdu nie mając jeszcze 16 lat raczej się nie boi. – Po tygodniu spędzonym z angielską rodziną, gdzie zobaczyłem, jak to wygląda na co dzień, wydaje mi się, że nie miałbym problemów z pobytem. Wiem, że mógłbym liczyć na pomoc, bo miałbym ją otrzymać. Nie byłoby tak, że pojechałbym i byłbym sam – zapewnia. Dodatkowym bodźcem do wyjazdu jest fakt, że według przepisów w Anglii, chłopak, który był szkolony w danym klubie przez trzy lata do ukończenia 18. roku życia otrzymuje status zawodnika wychowanego przez klub i Anglię. Przy rejestracji zawodników dla pierwszej drużyny do sezonu, klub musi zgłosić do rozgrywek co najmniej czterech wychowanków klubu i ośmiu zawodników wychowanych na Wyspach Brytyjskich, więc szansa gry w takim przypadku byłaby z pewnością większa. – Gdybym miał się decydować na wyjazd, to myślę, że teraz. Żeby mieć ten przywilej jak np. Wojciech Szczęsny i mieć status wychowanka angielskiej akademii. Mam ważny kontrakt z Wisłą więc póki co są to jedynie rozważania.

Potencjalny transfer nie zahamuje edukacji 15-latka. – Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, więc trzeba być przygotowany na każdy możliwy scenariusz. Rozmawiałem już na ten temat z rodzicami i wydaje nam się, że będę kontynuował naukę po polsku, indywidualnie, przez Internet.

Od kilku lat indywidualnie Kacper pracuje z trenerem Arturem Łaciakiem, który nadzoruje rozwój młodego Chorążki. – To ważna dla mnie osoba. Oczywiście istotne jest zgranie z zespołem, ale uważam, że tak w młodym wieku trzeba stawiać na rozwój indywidualny przy osobie doświadczonego trenera, a trener Łaciak to jeden z najlepszych specjalistów w Polsce i wie, jak pomóc mi w rozwoju. Poprawiliśmy ostatnio grę na przedpolu, bo źle czułem się w tym elemencie gry, a teraz jest już o wiele lepiej. Również grę obiema nogami, bo to w obecnych czasach ważna umiejętność. Teraz zaczynamy trening siłowy, po to by wiosną być lepszym i powalczyć o skład w starszych drużynach. Trzeba stawiać sobie wysokie cele – ambitnie zapowiada.

Młody bramkarz zdaje sobie sprawę z tego, że szansa zagranicznego transferu, do klubu, który mu odpowiada pod względem rozwojowym, może się drugi raz nie trafić. Podkreśla jednak, że Wisła Kraków to jest klub, z którym zawsze będzie się identyfikował. – Przywiązanie do Wisły Kraków zawsze było, jest i będzie. Jest to klub, który pomógł mi stawiać pierwsze kroki w tym sporcie, za co jestem wdzięczny. Pierwszy mecz obejrzałem z trybun, kiedy miałem 7 lat. Było to spotkanie z okazji 100-lecia Wisły. Gdziekolwiek bym grał, to Biała Gwiazda zawsze będzie w sercu.

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x