Grabka: „Wiślacy mogliby być w pierwszej trójce”

31
Sierpień
2017

Autor Akademia

Kategoria Aktualności / U-13

BAZ08272017-7494

Patryk Dąbrowski z Pogoni Szczecin, Łukasz Tupalski z Jagiellonii Białystok oraz Adrian Langier z Escoli Varsovia podzielili się refleksjami z 30. Turnieju im. Adama Grabki oraz samego pobytu pod Wawelem. Prowadzone przez nich drużyny znalazły się w czołowej czwórce turnieju dla rocznika 2005.

Relacja tekstowa oraz foto z 30. Turnieju im. Adama Grabki

W ostatni weekend sierpnia na obiektach przy ul. Reymonta odbyła się 30. edycja Turnieju im. Adama Grabki. Przy Reymonta 22 stawiło się 12 drużyn, zarówno z Polski, jak i zagranicy. Organizacja tak dużego turnieju nie należy do najłatwiejszych, a co za tym idzie niesie za sobą dużo wyzwań. Czy Biała Gwiazda podołała temu zadaniu? – Jak najbardziej odczucia są bardzo dobre. Zachowanie rodziców, uczestników było zawsze fair play. Obsługa, czyli trenerzy akademii zawsze uśmiechnięci. Czasem różnie z tym bywa. Organizacja w takich turniejach zawsze jest męcząca, szczególnie jeśli zespoły rywalizują dziewięciu na dziewięciu – stwierdził trener Langier.

Wiślackie Skrzaty wracają już w sobotę!

Dotarły do mnie sygnały od rodziców zawodników, którzy również byli zadowoleni. Chłopcom niczego nie brakowało, ani owoców, ani napojów. Wszystko było dopilnowane – dodał.

Wizyta w Krakowie – mieście Królów Polski przy okazji turnieju piłkarskiego to znakomita okazja, aby w wolnym czasie poznać miasto oraz jego historię – Sam pobyt w Krakowie był bardzo przyjemny. Mieliśmy fajną bazę. Mogliśmy pójść na rynek, chłopcy mogli zwiedzić miasto – powiedział Łukasz Tupalski, trener Jagiellonii.

BAZ08272017-7430

„Grabka” od lat przyzwyczaiła do tego, że do Krakowa zapraszane są zespoły prezentujące bardzo dobry poziom. Czy w tym roku tradycja została zachowana? – Poziom turnieju był wysoki. Był to mój pierwszy turniej z rocznikiem 2005, dlatego też chciałem poznać poziom w kraju. Mecze w grupie były bardzo zacięte, o czym świadczą wyniki: jednobramkowe zwycięstwa – skomentował trener Portowców.

Pojawiły się solidne akademie z większości z ekstraklasowych klubów. Pogoń Szczecin była dla mnie zdecydowanie najlepszą drużyną, indywidualnie i zespołowo, dlatego też wygrali zasłużenie. Ekipy z zagranicy pomimo nieco słabszych wyników, umiejętnościami nie odstawały od reszty stawki – podsumował opiekun Escoli, która zajęła czwarte miejsce.

Z każdym przeciwnikiem było ciężko wygrać. Poziom szkolenia w Polsce bardzo się wyrównuje, powstaje coraz więcej akademii, dzieciaki bardzo wcześnie zaczynają trenować. Ciężko jest znaleźć słabe drużyny. Warto rywalizować z lepszymi od siebie, aby podnosić swój poziom – skomentował Łukasz Tupalski.

BAZ08272017-7406

Wiślacy zajęli dziewiąte miejsce w turnieju. Grę wiślaków skomentował trener Escoli Varsovia: – Obserwowałem z boku mecze Wisły Kraków i muszę przyznać, że była to jedna z lepszych drużyn w całym turnieju. Zajęła niższą lokatę, ale przyglądając się zmaganiom na boisku, uważam że mogliby być w pierwszej trójce.

W drugim dniu zmagań rywalizacja turniejowa przeniosła się na Stadiom Miejski im. Henryka Reymana, na którym swoje domowe mecze rozgrywa pierwsza drużyna Wisły. Możliwość występów na takim obiekcie z pewnością była dużym przeżyciem dla młodych zawodników – Na pewno był to duży plus dla chłopców, że mogli zagrać na takim stadionie, a zarazem poczuć smak ekstraklasowej otoczki. Będzie co wspominać – powiedział trener Jagiellonii, który w przeszłości zdobył Puchar Polski jako podstawowy piłkarz Groclinu Grodzisk Wielkopolski.

BAZ08272017-7171

Pierwszy raz mogliśmy zagrać na tak duży obiekcie. Robi to wrażenie, świetna otoczka zarówno dla chłopców jak i trenerów. Rzadko takie obiekty są dostępne dla młodych chłopców. Fajna przygoda podczas której młodzi chłopcy mogli się poczuć jak dorośli zawodnicy – dodał szkoleniowiec Pogoni.

Dla zawodników Escoli Varsovia nie był to pierwszy kontakt z wielkim futbolem. W przeszłości mieli okazję wystąpić w turnieju rozgrywanym na Arenie Lublin – Stadion Wisły był drugim, gdzie mogliśmy się zapoznać z dorosłym futbolem. Wychodzi na to, że dwa razy na trzynaście lat jest nam dane zagrać na wielkim stadionie. Powstaje wiele nowych obiektów i mam nadzieje, że z czasem podobne turnieje będą organizowane także w innych miastach – mówił.

W fazie finałowej drużyny rozgrywały mecze na zwiększonym polu gry, przez co na boisku pojawiło się więcej miejsca. Czy miało to wpływ na końcowy rezultat? – Na samą zmianę bardzo się ucieszyliśmy. Większy plac gry powinien być naszym atutem, a moi zawodnicy powinni mieć więcej swobody. Nie potrafiliśmy, jednak tego wykorzystać, przegrywając z Rakowem Częstochowa mecz o trzecie miejsce – powiedział Adrian Langier.

BAZ08272017-7541

Duże boisko zawsze daje więcej miejsca. Gra przez to była płynniejsza. Boiska w fazie grupowej były dużo mniejsze, często zdarzało się, że była to tzw. piłka podwórkowa. Po modyfikacji mogliśmy więcej rozgrywać piłkę. Gdybyśmy od początku grali na zwiększonym polu gry, byłoby lepiej. Są jednak zarówno plusy i minusy obu wariantów – do zmian odniósł się Dąbrowski.

Pogoń Szczecin, która ostatecznie zwyciężyła w turnieju, w półfinale dopiero w rzutach karnych pokonała Escolę Varsovia. Czy trener Portowców miał chwilę zwątpienia, że jego drużyna może nie zagrać w finale? – Nigdy nie patrzymy na wyniki w pierwszej kolejności. Chcemy szkolić chłopców, co jest naszym nadrzędnym celem. Pomagamy im stawać się lepszymi. Gdybyśmy nie wygrali w tych karnych, nie byłoby tragedii. Moje motto jest takie, że jeżeli chcesz być dobrym trenerem młodzieży nie możesz patrzeć na wynik. Tym kieruje się w swojej pracy. Nigdy nie zwątpię w swoich chłopaków, zawszę wierzę w to, że będziemy zwyciężać – wyjaśnił.

Rafał Stary

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x