„Głowę mam dobrą”. 70 minut Jakuba Bartosza z Legią

06
Grudzień
2015

Autor Akademia

Kategoria Aktualności

14494293229247

W 20. minucie Jakub Bartosz zastąpił na boisku kontuzjowanego Bobana Jovicia. Dla wychowanka Białej Gwiazdy był to dopiero drugi mecz w ekstraklasie, a pierwszy w tym sezonie, ale kompletnie nie było tego po nim widać. Dziewiętnastolatek dzielnie sobie radził z Michałem Kucharczykiem, z którym wygrywał większość pojedynków. Wisła z Legią przegrała i z tego powodu Bartosz nie może być zadowolony, ale z pewnością jego występ można zaliczyć do pozytywów niedzielnego wieczoru.

– To jest młody zawodnik i nie pozwolę sobie na jego publiczną ocenę. Mamy jeszcze dwa mecze do rozegrania, a bardzo zależy mi na tym młodym zawodniku. Nie będę go publicznie oceniał dla jego i dobra klubu. Co do Bobana Jovicia, to jest to uraz kolana, był już na badaniach – mówił po mecz trener Marcin Broniszewski. Jakub Bartosz trafił do Wisły, gdy miał 11 lat. W pierwszej drużynie debiutował w sezonie 2013/14, kiedy również zastąpił kontuzjowanego kolegę. W 2014 roku został też Mistrzem Polski Juniorów.

Spotkanie z Legią rozpoczął na ławce, ale szybko okazało się, że będzie potrzebny drużynie. I przez 70 minut bez kompleksów radził sobie z atakami rywali prawą stroną Wisły, a w drugiej połowie dwukrotnie ratował kolegów z opresji. Często też podłączał się do akcji ofensywnych, ale jego dośrodkowania nie trafiały do celu. – Debiut mam już za sobą, więc tremy nie było – mówił po meczu Bartosz. – Myślałem, że po debiucie będę grać częściej, ale musiałem więcej trenować i teraz wracam. To prawda też, że wcześniej zostałem odstawiony i zesłany do rezerw. A powód? Moja słabsza gra i szczerze mówiąc tak było. Byłem w słabszej formie. Podchodzę jednak do wszystkiego spokojnie, głowę mam „dobrą”. Muszę na spokojnie obejrzeć teraz ten mecz i wtedy ocenię jak grałem. W debiucie też tak wchodziłem, to była prawie taka sama sytuacja i mam nadzieję, że na kolejny występ nie będę musiał aż tak długo czekać – podsumował swoją grę w dzisiejszym meczu.

W 87. minucie na boisku pojawił się Grzegorz Marszalik, ale nie zdążył odmienić losów meczu. Ponadto pełny występ zaliczyli Krzysztof Mączyński oraz Alan Uryga.

fot. Adam Koprowski/wisla.krakow.pl

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x