#FitThursday: Vegesport, czyli jak przetrwać bez mięsa

22
Wrzesień
2016

Autor Akademia

Kategoria Aktualności

#fitthursday

Zapewne każdy kto już się interesuje tematem żywienia podczas aktywności fizycznej wie jak bardzo ważna jest zbilansowana dieta. Ułożenie produktów spożywczych pod indywidualny organizm trenującego. Zakładam też, że nie będzie zaskoczeniem informacja, że mocnym filarem w tej kwestii jest ilość białka i jego stopień przyswajalności.

Dzisiejszy artykuł będzie dotyczyć tych, którzy chcą zapewnić sobie 100% zdrowia i sił do treningu, a ich styl życia nazywany jest weganizmem, bądź wegetarianizmem. Te dwie grupy oczywiście różnią się od siebie. Wegetarian wyklucza z talerza mięso, ryby i owoce morza. Może się wiązać z eliminacji też smalcu czy żelatyny.

Weganie natomiast eliminują nie tylko mięso, ale także produkty pochodzenia zwierzęcego, takich jak nabiał (w tym jajka) oraz (zazwyczaj) miód. Oczywiście ich przekonania sięgają daleko poza temat jedzenia ponieważ zazwyczaj nie stosują kosmetyków , ograniczenia co do ubioru (wiadomo: futra, wełna, jedwab itd.), nie pałają także chęcią do uczestnictwa w rozrywkach jak cytr, zoo, rodeo czy oceanarium.
Ponieważ zajmuję się odżywianiem, pozostańmy przy tym aspekcie. Oczywiście nie piszę tego artykułu tylko dla tej grupy, ale także, dla tych którzy chcą urozmaicać swoje menu w źródeł białka.

Tak, bo właściwie główny problem leży w tym makroskładniku. Wiadomo, że białko zwierzęce jest najbardziej wartościowe dla naszego organizmu(biorąc pod uwagę komplet aminokwasów). Soja jako jedyna spełnia tę wytyczną wśród roślin. Ale wiadomo jak z tą soją dzisiaj jest. Nie każda uprawa jest robiona z myślą o naszym zdrowiu. Problem z soją w Europie polega na tym, że w naszej strefie klimatycznej jej uprawa się niezbyt udaje, dlatego wiele krajów europejskich wybrało import śruty sojowej, zamiast uprawy samej soi. Ponieważ zapotrzebowanie jest spore, rolnicy często używają genetycznych ingerencji w ich produkcję. Nazywa się to soją transgeniczną i jej spożywanie jest niebezpieczne dla naszego zdrowia.

Ale na soi świat się nie kończy. Aby wyrównać braki w ilościach aminokwasów w diecie wegańskiej i wegetariańskiej w produktach roślinnych i tym samym uzyskać pełnowartościowe białko powinniśmy łączyć ze sobą trzy główne źródła białka:

rośliny strączkowe
zboża/kasze
orzechy/pestki
Dowolna kombinacja dwóch z wyżej wymienionych grup zapewni nam komplet aminokwasów w odpowiedniej proporcji. Przykładowo możemy przygotować sobie:

– sałatkę warzywną z dodatkiem pestek słonecznika i cieciorki
– spaghetti z makaronu razowego z soczewicą w sosie pomidorowym
– kanapkę z hummusem
– kotlety z fasoli z ryżem

Warto także przyjrzeć się komosie ryżowej, której zdrowotne właściwości sięgają dużo dalej poza dobre białko.

Argumenty które przemawiają ZA stosowaniem produktów roślinnych które są źródłem białka. Białko pochodzenia roślinnego jest przyswajane gorzej niż zwierzęce, ale rośliny nie dostarczają tłuszczu i są świetnym źródłem błonnika, witamin, minerałów. Najlepiej przyswajamy białko soi, soczewicy, białej fasoli. Zdolność tę można zwiększyć odpowiednio zestawiając produkty (zbożowe z mlecznymi, warzywa z kaszami, ryżem czy jajkami). Jeżeli zjesz ryż z mlekiem, uzyskasz 29 proc. białka więcej niż gdy osobno.

Tak więc śmiało zachęcam do testowania swojego organizmu i kubków smakowych, czerpiąc inspiracje z przepisów wegetariańskich i wegańskich. Śmiało raz na jakiś czas można odstawić mięso, robiąc równie świetne i zdrowe zapiekanki z ciecierzycy, gulasz z komosą ryżową, czy też rozmaite desery które zaskoczą Wasze podniebienia na dobre! :)
Wojciech Włodarczyk

Wszystkie odcinki #FitThursday znajdziecie: TUTAJ

Dla chętnych zmiany żywienia oraz dopasowania odpowiedniej naturalnej suplementacji zapraszam na stronę: www.wybawcaformy.pl
logo

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x