#FitThursday: By stres nas nie zjadł

29
Wrzesień
2016

Autor Akademia

Kategoria Aktualności

#fitthursday

No właśnie co zrobić? Dzisiaj kwestia jedzenia w biegu, byle czego, byle gdzie i o byle której godzinie. Jak co czwartek o zdrowym żywieniu pisze dla Was Wojtek Włodarczyk.

Kto wyczuł już ironię? Bo tak, tego właśnie należy unikać, jeśli nie chcemy poszarpać swoich nerwów, tak całkowicie, na strzępki. Zakładam jednak, że to już wiecie. To może, chcecie wiedzieć CO ROBIĆ, by załagodzić skutki stresu? Kluczem do załagodzenia stresu w ferworze życia codziennego może być odpowiednia, a jakże!, dieta.

Przede wszystkim nie „co jeść” ale „jak jeść”.

1. Przedstawiam Wam słowo, które powinno zagościć na Waszych stołach: KOMFORT. Okazuje się, że pamiętając o nim przygotowując potrawy wprowadzają w dobre samopoczucie. Najlepiej aby były przygotowywane z maksymalnie pięciu składników, ponieważ tylko wtedy jesteśmy w stanie rozpoznać wszystkie smaki. Z tego względu idea „comfort food” doskonale się wypisują proste potrawy, na ogół te, które kojarzą nam się z dzieciństwem. Na bazie mleka, na ciepło, na słodko, z dodatkiem mącznych produktów jak kaszka, ryż, makaron, kluski… Na samą myśl robi się cieplej.
Czasami ważniejszym od potrawy jest rytuał jej przygotowania, sposób podania oraz obecność niezbędnych składników. Przykłady narzucają się błyskawicznie, przecież kawa nie smakuje tak nigdzie indziej jak robiona w ulubionej porcelanie w ulubionym fotelu z papciami na nogach i nie mowię tu o sobie!

2. Emocje przy jedzeniu. Mają one dwie podstawy – fizjologiczną i tę związaną z pamięcią sensoryczną. Fizjologia działa tak: jesteśmy smutni, sięgamy po słodkie, a cukier momentalnie powoduje wydzielanie serotoniny czyli hormonu szczęścia. Z kolei sięgając po cynamon czy też pieprz cayenne fundujemy sobie wyrzut oksytocyny czyli hormonu miłości. Przyjemnie prawda? Ale to kwestia indywidualna i tutaj kłania się nasza pamięć sensoryczna. Jedząc przywołujemy w pamięci konkretne wydarzenia czy okoliczności. Odtrącamy to co musieliśmy jeść na siłę, a wybieramy te, które przywołują nam przyjemne skojarzenia. Udowodniono (ale to jest jeszcze do dokładniejszego sprawdzenia), że już w łonie matki dzieci programują swoje preferencje smakowe. Często to czym kobieta zajada się ciąży staje się ulubioną potrawą małego dziecka. Naukowcy tłumaczą to poczuciem bezpieczeństwa w okresie prenatalnym.

3. Zbijamy ciśnienie. Stres to także ryzyko szybszego bicia serca. Dieta potrafi załagodzić ten nieprzyjemny skutek. Sięgnijmy wtedy po czosnek, seler, tran i tłuste ryby (te niesolone, niewędzone i niemarynowane). Pomidory, ziemniaki, szpinak, banany, suszone morele z kolei są bogate w potas, który pomaga stabilizować ciśnienie.

4. Dorzuć te produkty i popraw sobie humor.

– Migdały są bogate w białka zwiększające energię i kwasy tłuszczowe nienasycone, które wykazują działania antydepresyjne.
– Zielone warzywa liściaste. Zawierają mnóstwo magnezu, który działa rozluźniająco na twoje mięśnie.
– Tłuste ryby – i tutaj ważny jest mózg. Bo właśnie z DHA zbudowana jest w większości nasza kora mózgowa. Uwaga na tłuszcze trans (te z oleju palmowego) mają podobną budowę chemiczną co pociąga za sobą katastrofalne skutki. Bowiem organizm nie rozpoznaje tych dwóch kwasów, i gdy brakuje DHA, tłuszcze trans są wykorzystywane do budowania komórek nerwowych. Są odpowiedzialne za normowanie pracy układu nerwowego.
– Maliny, cytrusy, czarne porzeczki, aronia. Są niskokaloryczne, a w dodatku pełne antystresowych antyoksydantów, przeciwutleniaczy i witaminy C. Na medal natomiast zasługują jagody acai lub cytryńca chińskiego, które mają ich znacznie więcej niż wszystkie powyższe razem wzięte.
– Seler naciowy. Posiada wysoki poziom potasu oraz witamin C, B1 i E, które są niezbędnymi składnikami odżywczymi pozwalającymi na obniżenie poziomu stresu.
– Drożdże. Są bogate w białka oraz witaminy z grupy B. Jeśli odtrąca Cię na samą myśl o ich zapachu, spróbuj je rozpuścić w soku pomarańczowym, który zawiera witamine C – kwas w soku pomoże jeszcze lepiej przyswoić białko zawarte w drożdżach – to doskonały antystresowy napój.
– Szparagi. Depresja, nerwowość czy ogólne rozdrażnienie powiązane ze stresem to również wynik niskiego poziomu kwasu foliowego w organizmie. Jeden kubek szparagów pokrywa aż 1/3 dziennego zapotrzebowania na ten cenny składnik. Postaraj się jeść je jak najczęściej.
– Indyk. Czy zauważyłaś, że po zjedzeniu porcji indyka czujesz się lekko senna? Indyk zawiera tryptofan – aminokwas którego organizm człowieka nie jest w stanie wytworzyć, dostarczony jednak wraz z posiłkiem wysyła impuls do mózgu pozwalający na uwolnienie serotoniny, która redukuje stres i polepsza samopoczucie.
– Orzechy nerkowca. Według dr Andrew Saula, eksperta w filmie „Jedzenie ma znaczenie” – dwie garście orzechów nerkowca wykazują podobne działanie terapeutyczne co prozak. Orzechy nerkowca są jednym z najlepszych źródeł tryptofanu.
– Chmiel. Gorzkie zioła chmielu zawarte w piwie wykazują właściwości uspokajające. Chmiel podobnie jak inne zioło – waleriana są stosowane przy naturalnych kuracjach leczących zaburzenia snu ale już na wstępie prostuje tę tezę, że nie chodzi mi o picie piwa. :)

5. Wysypiaj się! I to bez zbędnych kalorii spożytych z ostatniego posiłku. Wyciszaj się przed snem. Jak po stresującym dniu odprężyć się i odzyskać utracone siły? Zdecydowanie unikajmy smażonych i tłustych potraw, gdyż właśnie podczas snu nasz organizm zamiast regenerować się będzie musiał całą swoją energię skumulować na ich długotrwałe trawienie. Unikajmy też – zwłaszcza po godzinie 17:00 – produktów zawierających substancje pobudzające, które – podnosząc ciśnienie – mobilizują do działania.

I na koniec rada, która wydaje się być oczywista. Jedzmy pomału! Już dawno większość z nas zapomniała, czym jest świętość posiłku. Wspólny obiad czy też skupienie się na smaku potraw, zamiast kolejnego dialogu w serialu, który emitowany jest akurat podczas naszego jedzenia. CELEBRACJA posiłków jest coraz bardziej obca. A przykładem na to, że jednak delektowanie się, dyskusja nad aromatami, nad pochodzeniem surowców popłaca są… WŁOSI. Pierwszy naród, który kojarzy mi się z takim usposobieniem.

Zapytałem jeszcze siedzących domowników, by podali podobne skojarzenia i oczywiście do najczęściej podawanych Włochów, wymienili Hiszpanów, Hindusów, Japończyków. Tak, zdecydowanie oni wiedzą jak ważny jest CZAS na posiłek.
Wojciech Włodarczyk

Wszystkie odcinki #FitThursday znajdziecie: TUTAJ

Dla chętnych zmiany żywienia oraz dopasowania odpowiedniej naturalnej suplementacji zapraszam na stronę: www.wybawcaformy.pl
logo

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x