#FitThursday: 30 km do sukcesu

20
Październik
2016

Autor Akademia

Kategoria Aktualności

#fitthursday

Po dwóch tygodniach wracamy z felietonem Wojciecha Włodarczyka. Tym razem nasz edukator żywieniowy opowiada o motywacji w dążeniu do celu. Polecamy!

Zerknij na pierwsza kartkę ze swojego organizera, kalendarza czy tableta… Obojętnie czym on jest dla ciebie, chodzi o przedmiot w którym zapisujesz to co masz do zrobienia. Na pierwszych stronach jest… 1 stycznia, tak? Jak większość ludzi na pewno masz zapisane cele na zbliżający się rok. Chociaż jest październik, chciałbym was przygotować na ten dzień, kiedy postanowisz jakieś zmiany w swoim życiu. Jeżeli przelejesz je na papier – bardzo dobrze! Ponieważ niezapisane cele to tylko marzenia.

Kiedy trafia do mnie osoba, która potrzebuje zmienić swoją wagę lub poprawić wyniki sportowe, zaczynam z nią spisywać cele i dopiero kiedy je dokładnie sprecyzujemy można ułożyć pod nie plan działania. Zawsze przypominam przy tym, że droga do sukcesu zawsze jest zawiła. Nie wystarczy ZACZĄĆ by wygrać. Trzeba liczyć się z tym, że jest to droga podobna bardziej do maratonu niż sprinterskiego biegu.

Moja dobra znajoma startuje za niedługo w ECOMARATONIE. Swoją drogą – świetne wydarzenie. Wyobraź sobie włoską Toskanię i podróż 42 km przez winnice w słoneczny dzień… Tak… Ja też chętnie bym się tam znalazł. Ale nie tym razem! Na maraton trzeba sobie zasłużyć, więc pozostaje mi trzymać kciuki i cieszyć się z jej postępów. Dlaczego o tym mówię? Analizując trasę maratończyka, przy 30 km biegacz napotyka największy kryzys. Wtedy zaczyna się prawdziwy maraton. Organizm w wyniku wielkiego zmęczenia i wyczerpania zapasów energetycznych odmawia posłuszeństwa. Systemy zabezpieczające organizm alarmują ze wszystkich stron: zagrożeniem przegrzaniem, odwodnieniem, brakiem energii. Kiedy na drodze do sukcesu pojawia się ten „30 kilometr”?

Kiedy nie będziemy tego świadomi, tego że na drodze na pewno spotkamy się z przeciwnościami, to tak jakbyśmy zostali zaskoczeni atakiem na ulicy. Mamy dużo większe szanse na pokonanie agresora kiedy znamy kilka chwytów obronnych, czy w kieszeni mamy gaz pieprzowy. Drastyczne porównania, ale chyba najbardziej trafiające w świadomość. Jak wspomniałem, kiedy tego przygotowania nie mamy, spotkamy się z wielkim rozczarowaniem i wielką walką z samym sobą czy DAM RADĘ?

Co można zrobić? Prócz bycia świadomym? Mieć swojego Anioła Stróża. Trener, przyjaciel, członek rodziny. Ktoś kto w chwili zwątpienia przypomni ci dlaczego zacząłeś, ile masz do stracenia. Ktoś kto zrozumie twoje obawy, ale pokaże mocniejsze argumenty na to by iść na przód. Jeżeli jesteśmy zdani na samych siebie dużo trudniej będzie konsekwentnie realizować swoje postanowienia.

Więc pamiętaj – życie do zadania. Możesz sobie za cel główny obrać zdobycie tytułu mistrza Polski, świata czy bycie najszybszym w drużynie, najlepszym strzelcem, mieć najlepszą formę. Musisz wiedzieć, że to nie wystarczy. Chcesz strzelić największą liczbę bramek podczas meczu? Musisz znać dotychczasowy rekord swój, czy kogoś innego. ZAPISAĆ GO. Chcesz schudnąć? Jaka ma być twoja docelowa waga? 50kg? 60kg? ZAPISZ. I koniecznie umotywuj to. Musisz wiedzieć czego chcesz i DLACZEGO tego chcesz. KIEDY chcesz go osiągnąć ? Jaki jest twój „deadline”. W następnej kolejności musisz wiedzieć JAK to zrobić. Tutaj pojawia się pytanie… czy wiesz JAK? Jeżeli nie… Wracamy do akapitu o „Aniele Stróżu”, który to przypomina, że TRENER może pełnić tę funkcję. Zatem zdecyduj kto ma cię prowadzić i… DZIAŁAJ, będąc gotowy na stawienie czoła trudnym momentom!

Z całego serca życzę ci powodzenia!
Wojciech Włodarczyk

Wszystkie odcinki #FitThursday znajdziecie: TUTAJ

Dla chętnych zmiany żywienia oraz dopasowania odpowiedniej naturalnej suplementacji zapraszam na stronę: www.wybawcaformy.pl
logo

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x