„Będę wymagał dużo, a nawet bardzo dużo, ponieważ to ma być Wisła Kraków”

22
Lipiec
2016

Autor Akademia

Kategoria Aktualności / U-17

bz07202016-6271

Od ponad tygodnia Goncalo Feio jest w Krakowie. Zdążył obejrzeć mecz pierwszej drużyny z wysokości trybun, a od kilku dni pracuje nad przygotowaniem planu na przyszły sezon. Portugalczyk przyznaje, że do przyjścia do Wisły przekonała go przede wszystkim wizja Akademii. Podkreśla też, że sztab szkoleniowy jest jak kadra zawodników. Każdy ma swoją pozycję i trzeba współgrać ze sobą, żeby to wszystko funkcjonowało. O tym i o swoich wymaganiach wobec podopiecznych opowiedział w rozmowie z nami.

Zaskoczył cię telefon z Krakowa?
– Nie wiem czy byłem zaskoczony samą ofertą, miałem już zresztą plany na przyszły sezon związane z Benfiką Lizbona, ale na pewno byłem mile zaskoczony opisem projektu oraz zdecydowaniem z jakim chciał mnie ściągnąć tutaj dyrektor Rafał Wisłocki.

Co cię skłoniło, aby przyjść do Wisły?
– Zdecydowałem się dołączyć do Wisły, ponieważ znam jakość kadry trenerskiej, potencjał chłopaków, a także czuję, że ten projekt ma warunki, aby pójść do przodu.

Jak wrażenia z pierwszych dni pobytu w Krakowie?
– Dotychczas w Krakowie byłem tylko raz, kilka lat temu podczas turnieju. Teraz miałem mało okazji, aby pozwiedzać . Oczywiście byłem na rynku, pod Wawelem, ze smokiem (śmiech). Uważam, że jest to bardzo ładne miasto, ale niestety ze względu na to, że ostatnie 3-4 dni spędzam w klubie od 9 do 23 ciężko było mi cokolwiek zwiedzić.

Jak wyglądały te pierwsze dni po przeprowadzce?
– Planowałem przygotowania oraz treningi, rozmawiałem z poszczególnymi członkami Akademii, aby ich lepiej poznać, uczyłem się też struktury Akademii.

>>Operacja „sezon 2016/17” rozpoczęta!

Powoli też chyba poznajesz historię Wisły Kraków.
– W Warszawie, ze względu na szacunek do klubu, który wtedy reprezentowałem, uważałem, że powinienem nauczyć się historii miejsca w którym pracuje. Jeżeli chodzi o historię Białej Gwiazdy to jestem już mocno zorientowany. Jeżeli chodzi o rok 1906, genezę powstania klubu oraz fazy rozwoju klubu. Nazwisk jeszcze z pamięci nie podam.
Muszę znać ten klub, środowisko, historię tych ścian, jest to moim zdaniem kluczowe. To jest mój sposób okazywania szacunku wielkiemu klubowi z Polski, który reprezentuje i z czego jestem dumny.

Pomiędzy końcem kontraktu w Warszawie, a przyjazdem do Krakowa minęło pół roku. Czym się wtedy zajmowałeś?
– W końcu udało mi się spędzić trochę czasu z rodziną, ponieważ – jak wiadomo – podczas sezonu tego czasu ciągle brakuje. Poza tym starałem się rozwijać, głównie przez rozmowy z innymi trenerami oraz pobyt w moim klubie, w Benfice. Poza tym planuję wydać książkę.

Jest to książka o…?
– Jej głównym celem będzie edukacja trenerów, a także ludzi interesujących się szkoleniem młodzieży. To będzie książka po polsku, zostanie wydana głównie na polskim rynku, mam nadzieję, że we wrześniu tego roku.

Jesteś po pierwszym treningu ze swoją drużyną.
– Wisła jest jednym z najlepszych klubów w Polsce, więc nie mogłem się spodziewać niczego innego niż jednej z najlepszych grup w Polsce. Uważam, że zespół ma bardzo duży potencjał techniczny, zaangażowanie było na bardzo wysokim poziomie, jeżeli utrzymają je przez cały sezon to może to być on naprawdę dobry

W swoich pierwszych rozmowach przyznałeś, że jeśli każda z osób, która tutaj się znajduje wykorzysta swój potencjał, to Akademia może osiągnąć wiele.
– Uważam, że Wisła ma wszystko, aby być najlepszą akademią w Polsce. Jest to mój osobisty cel, ale możemy to osiągnąć jedynie przy współpracy wszystkich członków Akademii. Kadra trenerska jest jak kadra zawodnicza. Każdy zawodnik ma swoją pozycję, swój osobisty profil. Im lepiej będą się uzupełniać i współpracować tym lepiej będą grać. Tak samo jest z trenerami. Ja mam swoje elementy piłkarskie, w których jestem specjalistą, trener Sage ma swoje, pani Ola (Adamiec – przyp. red.) ma swoje, pan Jakub (Bubetty – przyp. red.) ma swoje.

Jeżeli będziemy ufać sobie nawzajem i każdy będzie zajmował się swoją sferą specjalistyczną najlepiej jak potrafi, to wtedy będziemy mogli wykorzystać całkowity potencjał sztabu szkoleniowego, który też jest zespołem. Tylko w ten sposób będziemy mogli zbudować z tej Akademii potęgę. Każda osoba czując, że spoczywa na niej odpowiedzialność, dołoży cegiełkę, będzie miała wpływ na rozwój akademii. I nie mówię tu tylko o trenerach. Mówię również o psychologach, fizjoterapeutach czy specjalistach ds. żywienia. Każdy element jest niezbędny do dobrego funkcjonowania Akademii. Dzisiaj rozmawiałem z panem, który dba o nasze boisko. Przecież co zrobilibyśmy bez niego? Nie mielibyśmy boiska do treningu. On też jest ważną częścią Akademii. Dla mnie najważniejsze jest to, aby każdy zajął się swoją działką, ponieważ mamy topowych profesjonalistów.

Zapoznałeś się już z Akademią, więc jak oceniasz sposób jej funkcjonowania? Wizję, jak już przyznałeś, masz podobną do tej obecnej tutaj.
– Na pewno. Tylko mając wspólną wizję możemy coś osiągnąć. Jest jeden moment, którego nie mogę się doczekać. Będzie to spotkanie całej kadry trenerskiej. Niestety, najpierw my jedziemy na obóz, później inne roczniki, więc na ten moment będę musiał trochę poczekać. Na pewno wspaniałą postacią jest Rafał Wisłocki. Mimo, że znamy się jedynie cztery dni, nie licząc wcześniejszych rozmów, wiem już, że jest to dyrektor, który jest gotowy do wielkich poświęceń. Wszędzie służy pomocą, każdemu pomoże, do każdego podejdzie. Jest to osoba, która daje idealny przykład jak powinna funkcjonować ta Akademia. Wyznacza kierunki nie tylko szkoleniowe, ale również jeżeli chodzi o zachowanie i podejście do ludzi. Jak już wcześniej mówiłem chcę, aby każdy trener dołożył swoją cegiełkę do końcowego sukcesu, aby czuł się częścią projektu.

Będziesz trenował siedemnastolatków. Z jednej strony jest się osobą niepełnoletnią, a z drugiej w wielu klubach traktowani są już jak dorośli piłkarze. Jak zamierzasz do nich podejść?
– Już podczas pierwszej rozmowy powiedziałem, że będę od nich wymagał dużo, a nawet bardzo dużo, ponieważ to ma być Wisła Kraków. Ma tutaj być środowisko wysokiego wymagania, ale z drugiej strony otrzymają ode mnie duże wsparcie. Mowa o przygotowaniu do treningu i profesjonalnym podejściu do niego, zresztą nie tylko mojego, ale całego sztabu, o suplementacji, sprzęcie do regeneracji, pracy w siłowni. Oni mają dostać wszystko. Nazywam to wsparciem na wysokim poziomie, ale mają nam to wszystko oddać z powrotem. Zamierzam od nich dużo wymagać, ale wraz z całym sztabem zrobimy wszystko, aby nasi zawodnicy rozwijali się jak najszybciej. I przede wszystkim zamierzam ufać tym ludziom, zarówno na boisku, jak i poza nim, ponieważ bez zaufania nie zajdziemy nigdzie

2000 to najstarszy rocznik w Akademii. Na jakich elementach zamierzasz skupić treningi?
– To są chłopaki, którzy mogą już grać w seniorskiej piłce, jest to ostatnia faza ich rozwoju, jest to część mocno specjalistyczna. Będziemy się skupiać na mocnym rozwoju techniczno-taktycznym, fizycznym oraz mentalnym.

W wywiadzie dla Przeglądu Sportowego powiedziałeś: „Dla nas najważniejsze jest rozumienie gry przez zawodników, nad tym pracujemy z nimi od dziecka”. Mógłbyś rozwinąć tę myśl?
– Oczywiście chcemy uczyć gry w piłkę. Jest strona techniczna, czyli wykonanie podania albo uderzenie oraz część fizyczna, która pozwoli mu na obecność na boisku i wykonanie tych zadań. Jeżeli jednak zawodnik nie zrozumie gry to nie jest w stanie jej interpretować, podejmować dobrych decyzji, dlatego nasz system edukacji składa się z wielu elementów. Chodzi o to, aby zawodnik potrafił grać oraz zrozumieć co gra. Piłka nożna jest grą strategiczną, dlatego nie wyobrażam sobie, abyśmy mogli odpuścić którykolwiek z tych czynników.

Odbywałeś staże w AS Roma oraz Arsenalu Londyn. Jakie największe różnice między Polską a zachodem dostrzegłeś?
– Wierzę, że boiska czy szatnie to nie jest główny aspekt, który decyduje czy dana akademia jest topowa czy nie. Większość obecnej kadry Portugalii, która zdobyła ostatnio mistrzostwo Europy uczyła się grać w piłkę na boisku z piachu, ale mieli dobrych trenerów. Każdy trening miał sens i to nauczyło ich gry w piłkę. Dlatego, dla mnie, najważniejsze jest to, abyśmy w Wiśle mieli najwyższy poziom treningu w Polsce i nie różnił się niczym od najlepszych akademii w Europie. To jest zależne tylko od ludzi, których mamy i od pracy, jaką wykonujemy. Dlatego uważam, że wcale nie jesteśmy tak daleko od zachodniej piłki. Dzisiaj mieliśmy świetną płytę do treningu. Przygotowaną, zroszoną, aby piłka szybko chodziła, do tego fantastycznych zawodników i bardzo dobry sztab. Uważam, że wszystko jest w naszych rękach.

Podczas kariery w Legii pracowałeś jako analityk I drużyny. Czy zamierzasz wykorzystać to doświadczenie i podobnie jak w Warszawie wprowadzać analizę meczów oraz treningów?
– Jeżeli będziemy mieli takie możliwości to będziemy nagrywali, zarówno treningi jak i spotkania. Jestem już po rozmowie z dyrektorem i będziemy chcieli wprowadzić bardzo mocną analizę taktyczną zarówno podczas treningów jak i meczów.

Trenowałeś w zespołach młodzieżowych Belenenses i Benfiki. Mimo to nie zostałeś profesjonalnym piłkarzem. Co o tym zdecydowało?
– Niestety byłem podatnym na kontuzje zawodnikiem. Z jednej strony względy zdrowotne, z drugiej uważam, że nie miałem na tyle talentu, aby stać się bardzo dobrym zawodnikiem, ale wierzę, że mam predyspozycje i jestem na tyle pracowity oraz zorganizowany, że mogę zostać bardzo dobrym trenerem. Dużo lepszym niż zawodnikiem.

Wiele razy podkreślałeś, że podstawą szkolenia młodzieży są dobrze wyedukowani trenerzy. Czy to jest przewaga portugalskich trenerów nad polskimi?
– Uważam, że w Polsce jest wielu trenerów, którzy mają talent i chcą się rozwijać poprzez staże zagraniczne oraz czytane przez nich książki. Myślę, że system edukacji troszeczkę się różni, ale przede wszystkim jest inna kultura gry. Kultura Portugalii czy Hiszpanii różni się od Polski. Ma to wpływ na różne płaszczyzny m.in. na edukację trenerów. Jak już mówiłem, uważam, że w Wiśle kadra trenerska jest bardzo kompetentna, bardzo utalentowana i dzięki temu Akademia Wisły może stać się jedną z najlepszych w Polsce.

Jak będzie grała Wisła 2000? Mając analityka na ławce wszystko będzie musiało być na „tip-top”?
– Przede wszystkim wychodzimy na boisko, aby strzelić bramki i wygrać mecz. Natomiast wiesz, że jak się nie traci bramki to prawdopodobieństwo zwycięstwa jest bardzo wysokie. Chcemy być zespołem, który jest bardzo solidny, agresywny i kompaktowy w grze obronnej, ale w tym samym czasie chcemy być kreatywnym zespołem, który gra ofensywną piłką w fazie ataku. Chcemy być najlepsi w obu fazach oraz w przejściach (śmiech).

Na koniec. Wiele się mówi o tym zawodniku, a ty miałeś okazję trenować go. Jaka była twoja rola w wychowaniu Renato Sancheza i co zadecydowało, że jest jednym z najbardziej perspektywicznych zawodników w Europie?
– Bardzo mała. Uważam, że byli trenerzy, w starszych rocznikach, którzy mieli decydującą rolę jego rozwoju jako człowieka, a w szczególności piłkarza. Sam Renato miał największy wpływ: jego talent, praca na treningach, podejście, mentalność. Benfica zdecydowanie mu pomogła, tworząc mu doskonałe warunki. Renato jest takim piłkarzem jakim jest, ponieważ pracował ku temu. W odpowiednim momencie miał ludzi, którzy mu podali rękę. Między innymi trener Rui Vitória, który w zeszłym sezonie dał mu szansę w pierwszym składzie. Urodził się z warunkami idealnymi do gry w piłkę. Tak, już wtedy był wyróżniającym się piłkarzem, nawet bardzo.

Rozmawiał Patryk Solecki
KURO_Akademia

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x