Obszerny wywiad z koordynatorem Akademii Dariuszem Marcem

29
Wrzesień
2014

Autor Akademia

Kategoria Aktualności / U-17

ST1_0041

Przedstawiamy obszerny wywiad z trenerem Dariuszem Marcem, który przeprowadziliśmy tuż po wygranym w niedziele meczu Centralnej Ligi Juniorów z KSZO. Trener komentuje mecz, sytuację kadrową juniorów oraz mówi o pracy w Akademii Wisły i zmianach jakie zaszły od momentu przekształceń wiślackiej Szkółki.

Redakcja: Mecz był dziwny. Wisła grała piłką, zawodnicy KSZO mieli problemy z wyjściem z połowy, ale jako pierwsi strzelili gola i długo utrzymywali – jak na nich – dobry wynik.
Dariusz Marzec: Z gry byliśmy lepsi, ale KSZO sprawiło na mnie wrażenie najsłabszej drużyny z jaką graliśmy w tym sezonie. Z taką drużyną trzeba wygrać zdecydowanie, różnicą paru bramek, a nie męczyć się i gonić wynik. Widziałem jak drużyna gra.

Ale punktów, po ośmiu kolejkach, tyle samo co lider.
Nie patrzę na te punkty, jestem realistą i widzę jak to wygląda. Prawda jest taka, że jakość dają zawodnicy z rocznika 1996, którzy jak przychodzą to potrafią podnosić poziom. Natomiast pozostali niestety tej jakości nie dają. Dzisiaj po długim okresie niebycia w klubie, kolejną szansę dostał Błażej Skrobowski. Mówi się do tych chłopców, żeby nie powielali najprostszych błędów kolegów. A on pierwsze co robi, to kiwa się z rywalem i traci piłkę. Gdyby była to lepsza drużyna, to zdobyłaby bramkę. No niestety, zawodników z rocznika 1996 traktujemy jako seniorów. Oni muszą dać jakość, jeśli jej nie dają, to niestety nie mają prawa tutaj grać.

Jedyny, który w ostatnich meczach faktycznie gra, to Grzegorz Marszalik. Reszta nawet w połowie tego, co on nie pokazuje.
Szalę zwycięstwa przeważył Grzesiek bez dwóch zdań. Graliśmy bez napastnika, bez pomocników, z dziurawą obroną i udało nam się wygrać. Możemy się tylko cieszyć z punktów, natomiast z gry nie możemy. Wręcz przeciwnie – pokazuje nam to ile mamy słabych ogniw i możemy sobie zadać pytanie: jak to jest, że oni doszli tak wysoko? Niestety, ale to nie są chłopcy, którzy w przyszłości będą grali w pierwszej drużynie Wisły Kraków.

Adrian Wójcik trenował u trenera Smudy. Był nawet chwalony…
Epizod zaliczył, ale ja mu powiedziałem dzisiaj, że na tle najsłabszego przeciwnika nie zrobił „sztycha”. Zapytałem go: ile oddał strzałów; ile strzelił bramek; ile wygrał pojedynków 1 na 1; ile dokładnych podań. Tego nie było. Jeżeli ktoś aspiruje, żeby grać, nie mówię nawet o pierwszej drużynie, tylko o drugiej, to musi sobie dawać bez problemu radę z takim przeciwnikiem, jakim dzisiaj było KSZO. On dzisiaj „sztycha” nie zrobił, jego występ uważam za naganny.

Ciężko jest złożyć skład, zawodnicy idą do pierwszej drużyny, do drugiej, a pan musi łatać te dziury.
Dzisiaj to było łatanie całkowite. Chłopcy grali w drugiej drużynie, jeszcze są kontuzje i ci co grali w miejsce tych, którzy dzisiaj niestety nie mogli zagrać z przyczyn większych czy mniejszych urazów. My chcemy, aby jak najwięcej z wychowanków grało w pierwszej drużynie. Trzeba zdać sobie z tego sprawę, jesteśmy daleko w lesie, w porównaniu do drużyn, które nam odskoczyły jeśli chodzi o szkolenie. My jesteśmy na początku tego, co Legia zrobiła dwanaście lat temu, a Lech dziesięć. Niestety, ale przez te lata gdzieś się to zagubiło, najwięcej w ostatnim okresie. Powiem tak: nikt nad tym nie panował, we wcześniejszych latach był trener który to ogarniał, ale ostatnio nikt tego nie potrafił.

Od momentu przekształcenia Szkółki w Akademię w lutym tego roku, chyba jednak coś ruszyło się do przodu – takie mamy wrażenie.
Mamy, jako klub, problem, ale to co wydarzyło się w przeciągu ostatnich kilku miesięcy, to jest praca którą zrobiliśmy za kilka lat do przodu. Jest ogrom pracy i jest sztab zaangażowanych ludzi który chce i daje z siebie wszystko i daje jakość. To musi procentować, niekoniecznie dzisiaj, to jest okres długoterminowy, na to trzeba paru lat.

Przy zbyt małej liczbie zawodników z umiejętnościami, ci zdolniejsi wędrują między pierwszą drużyną, rezerwami i juniorami starszymi. Może tu leży problem?
Tak. My chcemy wychowywać zawodników do ligowych klubów, a nie łatać dziury jak w tej chwili. Niestety, po ostatnich latach mamy duże zaległości, nie tylko w tym roczniku, ale w kilku innych. W tej chwili zaczęła się selekcja w Wiśle Kraków i ona będzie trwała.

Od którego rocznika?
Od najmłodszego. Zaczęła się selekcja, we wszystkich rocznikach zawodnicy poodchodzili i poprzychodzili inni. Przychodzą lepsi jakościowo. Nikomu nie zamykamy drogi do pierwszej drużyny, natomiast trzeba sobie jasno powiedzieć: jeśli ktoś nie uniesie ciężaru jakim jest Wisła Kraków, to są inne kluby.

W juniorach młodszych nie ma kilku ciekawych zawodników, których już teraz można wprowadzać do drużyny grającej w CLJ?
Wszystkich zawodników z młodszego rocznika i to od najmłodszej grupy dajemy do grup starszych. Każdy kto wyróżnia się w roczniku idzie w górę. My to mamy dokładnie prześwietlone, myślę, że zaczęło się coś dziać, co nie działo się przez wcześniejsze lata. Najlepsi z rocznika 1998 to Konrad Handzlik, który wczoraj grał w drugiej drużynie, dał jakość i strzelił bramkę. Jeszcze Przemek Porębski i Jakub Ptak którzy dzisiaj weszli. Oni są po kontuzjach i są daleko, daleko za formą i dawaniem jakości zespołowi. Jeszcze jeden to Grzesiu Kociołek, który jest słabszy, ale musi się starać.

Po tegorocznym mistrzostwie była niesamowita radość. 
Ja zdobywałem mistrzostwo Polski z juniorami starszymi, wszyscy byli w euforii, a ja powiedziałem nie. Wiem co się dzieje i że do sytuacji chociażby dobrej jest jeszcze daleko.

Mówiło się, że coś ruszyło, że młodzież taka zdolna, a tu wychodzi na to, że trafił się dobry rocznik 1995.
Mamy jeszcze 1996, którzy wcześniej zdobyli mistrzostwo. Kto zdobył tegorocznego mistrza? Jak prześledzimy, to już w starszych rocznikach byli zawodnicy wyselekcjonowani i prócz naszych wychowanków doszło kilku zawodników w ostatnich dwóch latach, którzy dali jakość. Umówmy się: gdyby ich nie było, to nie byłoby sukcesu.

Czyli w tej chwili nie mniej ważne od szkolenia jest pozyskanie piłkarzy nawet 17-letnich?
Zaczynamy pozyskiwanie zawodników już od najmłodszych lat. Ja za głowę się chwyciłem, gdy zobaczyłem, że jak ktoś zaczynał w Wiśle w wieku lat siedmiu to kończył mając czternaście. Szli z rocznika na rocznik, nie było żadnej selekcji. Skąd mieliśmy brać tych zawodników do pierwszej drużyny?

Co stawało na przeszkodzie odsunięcia takiego zawodnika? Żal, może oczekiwania rodziców?
To jest Wisła Kraków, tu nie chodzi o wyrzucanie zawodników. Mamy partnerskie, zaprzyjaźnione kluby z którymi współpracujemy i my tych chłopaków oddajemy tam, na wypożyczenie. Jak ten chłopak w jednym z tych klubów wyróżnia się, jest to przykład Sebastiana Dyląga, którego oddaliśmy półtora roku temu do SMS-u, tam wyróżniał się, wyglądał dobrze i wrócił do nas. Tutaj musi walczyć, jak sobie wywalczy miejsce to będzie grać, bo po to wrócił. To zależy głównie od niego.

Mało pozytywów od pana słyszymy…
Ta selekcja to normalna rzecz. Jeśli oddamy chłopaka do słabszego klubu, do mniejszego, a on tam się nie będzie wyróżniał, to jaki my będziemy mieli pożytek z niego? Rodzice mogą chcieć, ale często zawodnicy nie chcą. Dopiero teraz nadchodzi czas, że ludzie zdają sobie z tego sprawę co się dzieje. Najważniejsze jest, żeby pozyskać środki, sponsorów, żebyśmy mogli pracować tak jak powinniśmy pracować.

Kluby austriackie mają budżet na sekcje młodzieżowe sięgające trzech milionów euro rocznie.
Patrząc na kluby, gdzie szkolenie jest dobre, to one mają budżet około trzech-czterech milionów. To są budżety Legii, Lecha Poznań, a my takich kwot nie mamy. Nie mówimy o wielkich pieniądzach, ale one są potrzebne. W tej chwili zostali zatrudnieni nowi trenerzy, nowi fachowcy od przygotowania fizycznego. Jest gimnastyka, jest basen, współpracujemy ze szkołami i klubami. To jest początek, na to trzeba czasu, żeby to wystrzeliło. Możemy powiedzieć, że mamy internat, gdzie chłopcy mogą spać. Tego nie było nigdy. Myśmy zrobili milowy krok w tak krótkim czasie, ale zdajemy sobie sprawę, że tej pracy jest jeszcze dużo.

 

 

Strona wykorzystuje pliki cookies - jeśli zgadzasz się z polityką cookies zatwierdź klikając - "akceptuję"
Akceptuję
x